
RZESZÓW. Mieszkańcy Baranówki, Miłocina i Przybyszówki wciąż domagają się zmienienia planów zagospodarowania przestrzennego
Piątkowe popołudnie. Przedstawiciele mieszkańców Baranówki, Miłocina i Przybyszówki, którzy protestują przeciw budowie czteropasmowej pod oknami ich domostw, zasiadają do rozmowy w Biurze Rozwoju Miasta Rzeszowa z jego dyrektorką Anną Raińczuk. – Nie chcemy, żeby droga przez osiedle była realizowana w pierwszej kolejności! Dlaczego miasto nie zajmuje się budową drogi, która faktycznie odciążyła by pozostałe drogi od ruchu? – pytają mieszkańcy.
Anna Raińczuk tłumaczy, że wszystkie najpierw planowane a potem budowane drogi są ze sobą ściśle powiązane. I obie drogi, zarówno ta przez osiedle, jak i tak wzdłuż torów (o którą postulują mieszkańcy) są potrzebne. – Każdy doskonale wie, że jeśli droga przez osiedle powstanie jako pierwsza, to budowy tamtej się nie doczekamy! Nastąpi to za 30 może nawet 50 lat! – unoszą się mieszkańcy.
Potężny ruch
Najbardziej drażniącym elementem planu jest według mieszkańców pas drogowy o szerokości 35 m, który miejscami powstanie w odległości zaledwie 30-40 metrów od bloków. – Tyle zarezerwowane jest na zagospodarowanie terenu, a nie na pasy ruchu – poprawia Raińczuk.
Przeczytaj pełny tekst artykułu w papierowym wydaniu Super Nowości
Ewelina Nawrot



6 Responses to "– Chcemy spokoju, a nie czteropasmowej drogi pod oknami!"