Na przejściu pod kładką jak było niebezpiecznie, tak nadal jest

Odkąd sygnalizacja pod okrągłą kładą została wyłączona, to piesi mają duży problem z bezpiecznym przejściem przez aleję Piłsudskiego. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. – Niech ktoś w końcu coś z tym zrobi, nim dojdzie do nieszczęście – mówi nas Czytelnik

Kilka dni temu pisaliśmy o tym, że miast powinno zająć się niebezpiecznym przejściem na alei Piłsudskiego pod okrągła kładką. Czytelnicy alarmowali nas o dużych utrudnieniach, z jakimi muszą się zmagać. – Światła wyłączyli, a przejście jest. Ludzie biegają między autami jak opętani. Nie wiem w czym to miało pomóc? – pyta nas Czytelnik.

Jak się dowiedzieliśmy, władze miasta miały nakazać wykonawcy inwestycji kierowanie ruchem na wspomnianym przejściu. – Nic nam o tym nie wiadomo – mówi Joanna Sitarz, starszy specjalista firmy Skanska. – Przed rozpoczęciem budowy przygotowany został projekt tymczasowego zarządzania ruchem, które zaakceptował inwestor, czyli miasto Rzeszów. Wspomniane przejście nie jest objęte placem budowy, więc to nie my powinniśmy zajmować się kierowaniem ruchu – wyjaśnia. Wynika z tego jasno, że zadbanie o bezpieczeństwo powinno leżeć w gestii władz miasta.

I tak źle, i tak nie dobrze

– Po za tym, to policja wystąpiła z wnioskiem o wyłączenie sygnalizacji świetlnej – dodaje Sitarz. Miało to pomóc w rozładowaniu potężnego korka ciągnącego się przez całą aleję, który przy okazji blokuje inne drogi. Niestety ucierpieli na tym piesi, którzy mają problem z bezpiecznym przedostaniem się na drugą stronę jedni. Tym bardziej, że miejsce jest ruchliwe ze względu na sąsiedztwo dworca PKS, galerii handlowej i urzędu wojewódzkiego.

– Chodzę tędy codziennie, ponieważ dojeżdżam do Rzeszowa – mówi Katarzyna, studentka prawa, którą “przyłapaliśmy” na biegu slalomem między autami. – Z przejścia będą korzystała jak długo się da, bo kolejne jest za daleko. Podobnego zdania było też kilka innych napotkanych przez nas osób. Wygoda czy przyzwyczajenie? Większość odpowiadała “i to, i to”. Z założenia lładka nad skrzyżowaniem alei Piłsudskiego i ul. Grunwaldzkiej ma poprawić komunikację. Ciekawe tylko czy piesi będą chcieli z niej korzystać.

***

“Nic o nas, bez nas” – chciałoby się powiedzieć. Miasto ponoć chciało ułatwić życie mieszkańcom, tylko czy wszyscy mieszkańcy tego chcą? To, że piesi nie odpuszczają i przechodzą przez to przejście oznacza, że po prostu jest im tak najwygodniej. Po co więc miliony na kładkę?

Ewelina Nawrot

5 Responses to "Na przejściu pod kładką jak było niebezpiecznie, tak nadal jest"

Leave a Reply

Your email address will not be published.