Wiatraki – szkodzą, czy nie?

Nie wszyscy boją się wiatraków. W Chwałowicach, od lat stoi ich kilka i dotąd nikt się nie uskarżał na ich sąsiedztwo. Fot. Jerzy Mielniczuk

KRZESZÓW, NISKO. Mieszkańcy najpierw podpisywali umowy dzierżawy ziemi pod wiatraki prądotwórcze, a potem składali swoje podpisy na liście przeciwników elektrowni wiatrowej.

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska uzgodnił warunki budowy zespołu elektrowni wiatrowych w Kamionce Górnej, gm. Krzeszów. Jeżeli wójt stanie po stronie inwestora, będzie to pierwsza farma wiatrowa na północy Podkarpacia. Wójt Stanisław Nowakowski ma jednak twardy orzech do zgryzienia, bo przeciwko wiatrakom występuje grupa mieszkańców Kamionki. Jednakże nie wszyscy i jeżeli część z nich zgodzi się na odstąpienie kawałka swojej ziemi firmie z Bielska-Białej, protest sąsiadów na niewiele się zda.

Budowniczowie wiatraków prądotwórczych nie są bardzo zainteresowani stawianiem ich nad dolnym Sanem, bo pod względem wietrzności, region ten ustępuje ciekawym terenom na południu. Jest jednak niewielkie wypiętrzenie zwane Górką Krzeszowską, które wpadło w oko inżynierom z podbeskidzkiej Energii i jeszcze jednej firmie z tamtych stron.

30 MW czystej energii przy optymalnym wietrze
Spółka Energia już w ub. roku zaczęła starania o miejsce pod 10 lub 15 wiatraków. Znalazła nawet chętnych, którzy za cenę od 10 do 20 tys. zł, godzili się odstąpić część swojego pola pod wiatraki. Zostały podpisane przedwstępne umowy dzierżawy i Energia oficjalnie zawiadomiła gminę o zamiarze budowy farmy wiatrowej. Wójt wezwał inwestora do sporządzenia raportu oddziaływania farmy na środowisko i po otrzymaniu raportu, wystąpił do RDOŚ o uzgodnienia warunków budowy. W ub. tygodniu szef wojewódzkiej ochrony środowiska wydał komunikat z informacją, że farma wiatrowa w Kamionce nie będzie szkodliwa dla natury.

Energia zdecydowała się ostatecznie na 10 wiatraków o wysokości masztu 119 m i średnicy wirnika 112 m. Każda z elektrowni będzie miała moc do 3 MW. Gdyby farma w Kamionce stanęła, Podkarpacie produkowałoby 330 MW energii, uzyskiwanej ze 150. turbin. To nic w porównaniu do województw z pasa zachodniego i północnego. Mieszkańcy naszego regionu boją się oddziaływania turbin wiatrowych nie tyle na środowisko naturalne, co na swoje zdrowie. Podnoszą długą listę negatywnych efektów, żądając przede wszystkim oddalenia wiatraków od zabudowań mieszkalnych. Te w Kamionce mają stanąć ok. 600 – 700 m od zabudowań, a to zdaniem większości wsi jest za blisko, by nie odczuć chociażby negatywnego wpływu infradźwięków. Wiosną w Kamionce odbyło się kilka spotkań ws. farmy wiatrowej i choć przedstawiciel Energii pokazywał raporty świadczące o neutralności wiatraków, niewielu mu uwierzyło. Powstała lista przeciwników elektrowni, na którą wpisała się nawet część z tych, którzy wcześniej zawarli umowy przedwstępne z inwestorem. Podobnie jest w sąsiedniej gminie Harasiuki, gdzie wiatraki chce budować inna firma z Bielska-Białej.

Chcą zobaczyć elektrownię na własne oczy
Wójt Krzeszowa zachowuje dyplomatyczną wstrzemięźliwość, oczekując na pismo z RDOŚ. Nie kryje jednak, że 300 – 400 tys. rocznego podatku od wiatraków, byłoby interesującym zastrzykiem dla rolniczej gminy. Przed podjęciem decyzji, chce zorganizować wycieczkę do jakiejś wsi, w której stoją już wiatraki prądotwórcze. Nie musi jechać daleko, bo w najbardziej wysuniętej na północ części pow. stalowowolskiego jest od lat prywatna farma wiatrowa. Wiesław Pasztaleniec zbudował ją na swoim polu w Chwałowicach na długo przed pierwszymi wiatrakami w południowo-wschodniej części Polski. Do tej pory nie odczuł negatywnego jej wpływu, choć maszty ze śmigłami stoją kilkadziesiąt metrów od okien jego domu. Jak twierdzi, jedyny ból głowy od swoich wiatraków miał wtedy, gdy z urzędnikami walczył o legalizację prywatnej elektrowni.

Jerzy Mielniczuk

5 Responses to "Wiatraki – szkodzą, czy nie?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.