
RZESZÓW. Tak miasto marnuje pieniądze podatników.
O wizji prezydenta Ferenca dotyczącej oświetlenia ratusza pisaliśmy gdy ta była jeszcze w powijakach. Choć jak informowało miasto koszt zabawy ze światłem przewidywany był na kilkadziesiąt tysięcy złotych, już wiadomo, że będzie to prawie 130 tys. zł. Wszystko oczywiście z pieniędzy mieszkańców Rzeszowa. Ale na tym nie koniec. Blask ma bić od całego rynku.
Wykonaniem oświetlenia zajmie się firma ze Szklarskiej Poręby, która w przetargu zgłosiła korzystniejszą ofertę niż firma z Gliwic. Jej zadaniem będzie zaprojektowanie oświetlenia i jego wykonanie. Ma na to czas do końca października. Na realizację iluminacji ratusza miasto podpisze umowę jeszcze w tym tygodniu.
Na tym jednak nie koniec świetlnych wizji prezydenta. Docelowo oświetlony ma zostać cały rynek począwszy od studni (inwestycja jest druga w kolejce po ratuszu) i drzewach, a skończywszy na kamienicach.
Miasto przekonuje, że dodatkowe oświetlenie ma na celu wydobycie piękna z obiektów. Ale za to “wydobywanie” zapłacą podatnicy i to pewnie dużo, biorąc pod uwagę ceny energii. Prezydenta to jednak nie zraża i chce etapami realizować swój cel. Tak jak planuje, ratusz ma rozbłysnąć jesienią tego roku, drzewa w rynku mają już świecić na wakacjach, jeżeli zaś chodzi o oświetlenie kamienic, będą musieli za to zapłacić ich właściciele. Czy podejmą się zadania? Jak na razie decyzji co do tego nie ma.
***
Prezydent Ferenc chce zrobić z Rzeszowa istne Las Vegas. Zupełnie nie liczy się z kosztami, bo i tak za jego fanaberie płacą podatnicy. Czy kosztowne doświetlenie rynku jest aż tak istotne, by przedkładać je ponad np. realizacje obietnic danych mieszkańcom Budziwoja, zanim ci zostali wchłonięci przez Rzeszów?
Katarzyna Szczyrek



4 Responses to "Prawie 130 tys. zł za światło na ratuszu"