
RZESZÓW. Nic nie można zrobić z potworem, który zabijał dzieci.
50-letni Mariusz T., pedofil i zabójca czwórki dzieci, skazany czterokrotnie na karę śmierci, któremu w 1989 roku zamieniono ją na 25 lat więzienia, wyjdzie 11 lutego 2014 roku na wolność. Od lutego tego roku przebywa w rzeszowskim zakładzie karnym na oddziale terapeutycznym z niepsychotycznymi zaburzeniami psychicznymi. Z rysu psychologicznego sporządzonego w ZK Rzeszów dla Rzecznika Praw Dziecka wynika m.in., że ma bardzo głęboki poziom psychopatologii, jest sadystą oraz cechuje go głęboki poziom dewiacyjności. W czasie procesu mówił, że doznawał odprężenia zabijając, a po wyjściu na wolność będzie chciał nawiązać kontakt z dziećmi. Na wolność wyjdzie za 515 dni i nic, ale to nic nie można z nim zrobić.
Przypomnijmy. Mariusz T. w 1988 roku zadał kilkadziesiąt ciosów nożem trzem chłopcom w wieku 11 i 12 lat, którym miał pokazać akwarium i dać postrzelać z wiatrówki. Wówczas 26-letni nauczyciel WF był już karany za pedofilię, a dodatkowo w trakcie śledztwa Mariusz T. przyznał się do rozbierania, obmacywania i uduszenia 13 latka.
Nie chciał terapii
Jego sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Dziecka, który w tej sprawie wystosował kilka dni temu pismo do Ministra Sprawiedliwości. Wiadomo, że biegły seksuolog rozpoznał u Mariusza T. biseksualną orientację płciową z cechami pedofilii. Pomimo protestów samego pedofila sąd nakazał mu przymusowe leczenie w rzeszowskim zakładzie karnym, gdzie uczestniczy w terapii indywidualnej. Poznaje tam m.in. mechanizmy, które go doprowadziły do tego co wcześniej zrobił oraz rozwija umiejętności społeczne. Nie otrzymuje żadnych leków przeciwko popędowi seksualnemu.
Nie wystarczy kilka pastylek
Co można się o nim dowiedzieć na podstawie rysu psychologicznego sporządzonego w ZK Rzeszów dla Rzecznika Praw Dziecka? “skazany prezentuje bardzo głęboki poziom psychopatologii. (…) należy sklasyfikować go jako sprawcę preferencyjnego sadystycznego. (…) Prezentowana przez osadzonego T. niechęć do podjęcia faktycznego (a nie tylko spełniającej formalne kryteria) terapii wskazuje, że osadzony nie poddaje własnych dewiacyjnych tendencji jakiejkolwiek refleksji”. Psychiatrzy już jednak dużo wcześniej uważali, że po wyjściu na wolność będzie robił to samo, za co został skazany.
Kilka dni temu rząd przyjął projekt założeń do nowelizacji kodeksu karnego. Leczeniu farmakologicznemu poddawani mieliby być osadzeni, którym takiego środka wcześniej nie orzeczono podczas wyroku. Miesięczny koszt takiej terapii to około 1,5 tys. zł. Czy podanie kilku pastylek lub zastrzyków rozwiązałoby problem z T.? – To pytanie do seksuologa, ale z tego co wiem to popęd seksualny jest obniżony tylko podczas brania leków, po wyjściu na wolność taki człowiek musiałby dalej je brać. Leczenie farmakologiczne dla pedofilii odbywa się jedynie w kilku ośrodkach w Polsce, a nie w więzieniach – mówi ppłk Luiza Sałapa, rzecznik prasowy Służby Więziennej. Co więcej nie ma możliwości monitorowania poczynań T. i wpływu na niego już na wolności więc leków by z pewnością nie przyjmował.
***
Mariusz T. absolutnie nie nadaje się do życia między ludźmi i żadne terapie lub leczenie nic tu nie pomogą. Tak, jestem za karą śmierci, bo to nie człowiek tylko potwór którego należało odstrzelić już w 1989 roku. A tak w Europie (poza Białorusią) dzięki różnym fundacjom praw człowieka i ludziom, którzy chcą być miłosierni mamy sytuację, w której Mariusz T. wyjdzie na wolność i zostanie odizolowany od społeczeństwa dopiero wówczas, gdy ponownie zaatakuje, a zaatakuje na pewno. Rodzicom nie pozostaje nic innego jak tylko po 11 lutym 2014 roku pilnować lepiej swoich pociech, żeby to właśnie ich dziecko nie zostało napadnięte przez to “coś” tylko omyłkowo nazwane człowiekiem.
Grzegorz Anton



9 Responses to "Pedofil i zabójca czterech dzieci wyjdzie na wolność. Zabije znowu!"