
PRZEMYŚL. Prowadzący smallbiznes boją się perspektywy galerii na Rybim Placu.
Zgoda przemyskiej Rady Miejskiej na sprzedaż kolejnych działek przy Rybim Placu poważnie zaniepokoiła miejscowych kupców i drobnych przedsiębiorców. Ich zdaniem pomysł, by opodal Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej powstała galeria handlowa, będzie gwoździem do trumny dla okolicznych niewielkich firm, których kondycja słabnie i to nie jak podkreślają wskutek recesji, ale przede wszystkim niewłaściwej polityki władz miasta. Skupieni w trzech stowarzyszeniach kupcy i przedsiębiorcy chcą konsultacji i uchylenia uchwały Rady.
Wprowadzony ostatnio podatek od nieruchomości dla najemców lokali, niekorzystne umowy najmu, stan nieruchomości miejskich oferowanych drobnym przedsiębiorcom i brak w nich remontów, a także wyśrubowane ceny reklam umieszczanych na miejskich budynkach i utrudniona komunikacja, to według Stowarzyszenie Mieszkańców Przemyśla, Przemyskiej Kongregacji Kupieckiej i Stowarzyszenia Przemyski Konwent Społeczno-Gospodarczy “grzechy główne” władz miasta wobec miejscowej drobnej przedsiębiorczości.
Decyzja Rady w sprawie działek na Rybim Placu i zapowiedź magistratu, że najchętniej widziałby tam galerię handlową przelała czarę goryczy i trzy stowarzyszenia wystosowały list otwarty do radnego PiS, Władysława Bukowskiego, wyrażając swój niepokój i wzywając miasto do konsultacji w tej sprawie oraz wnioskując o uchylenie uchwały wyrażającej zgodę na sprzedaż działek.
Hipermarkety tak, ale nie w centrum miasta
– Według danych GUS-u w zeszłym roku w Przemyślu “upadły” 62 sklepy spożywcze i 34 restauracje i puby – mówi Ryszard Miłoszewski szefujący PKK. – W tym roku te liczby pewnie będą jeszcze większe – dodaje. – Taka polityka miasta, to “zarzynanie” małych przedsiębiorców – podkreśla. – Nie jesteśmy przeciwni hipermarketom, jak usiłuje się wmówić przemyślanom – zastrzega kupiec. – Jesteśmy przeciwni, by takowe powstawały w centrum miasta, dodajmy, że starego i zabytkowego – przypomina Miłoszewski.
– Nie przekonuje nas tłumaczenie, że nabywca działek może tam postawić nie galerię, ale na przykład kino! Jak sobie kupi, może postawić co chce, byle zgodnie z planem zagospodarowani przestrzennego, a ten galerii nie wyklucza – tłumaczy prezes PKK. Zdaniem kupców miasto zamiast w recesji sprzedawać atrakcyjne działki, powinno pomyśleć, jak mając je zarobić na nich więcej, niż 16 tys. złotych miesięcznie z parkingu. – Tylu jest w tym magistracie urzędników, a żaden nie umie znaleźć możliwości zwiększenia zysków z Rybiego Placu? – dziwią się.
Monika Kamińska



One Response to "Miasto “zarzyna” przemyskich kupców?"