
BIESZCZADY. Leska prokuratura zajmuje się sprawą przerzutu przez zieloną granicę ukraińskich papierosów. Kilka dni temu strażnicy graniczni z Krościenka zatrzymali 5 młodych mężczyzn z Ustrzyk Dolnych, którzy trudnili się tym procederem.
Zarzuca się im przerzut co najmniej 12 tys. paczek lewych fajek. Zaczęło się od tego, że strażnicy graniczni znaleźli w zaroślach, około 2 kilometry od linii granicznej dziwne “plecaki”. Okazało się, że to kartonowe pudła z misternie przymocowanymi parcianymi paskami, które służyły jako szelki. W jednym takim “plecaku” szmuglerzy przenosili przez zieloną granicę średnio około 500 paczek papierosów.
Dla strażników granicznych z Krościenka takie “plecaki” to nie nowina. Co roku bowiem rozbijają gangi “turystów” papierosowych działających w Bieszczadach. Kilka lat temu rozpracowali zorganizowaną grupę 4 szmuglerów, którzy przerzucili przez zieloną granicę około 36 tys. paczek ukraińskich “cygarów”. Z kolei zatrzymana w 2009 roku grupa liczyła 13 osób, a lewizny przeniosła ok. 20 tys. paczek. Nieco mniejsze i mniej efektywne były kolejne gangi rozbite dwa lata temu i w zeszłym roku.
Mimo zatrzymań i kar za szmugiel przez zieloną granicę, kolejni mieszkańcy przygranicznych miejscowości decydują się na ten proceder. Są to zwykle młodzi ludzie, dobrze znający teren i mający ochotę na szybki zysk ze sprzedaży trefnych papierosów, których paczka na Ukrainie kosztuje ich w przeliczeniu na złotówki około 2 do 3 złotych, a handlarze w Polsce odsprzedają ją za około 6 do 7 złotych.
emka


