
RZESZÓW. Awantury, chuligańskie wybryki, picie alkoholu i wreszcie bandyci podpalili łóżko przed blokiem.
Wczoraj około godziny 3 w nocy, prawdopodobnie miejscowi bandyci podpalili łóżko przed klatką schodową wieżowca przy ulicy Mikołajczyka 1 w Rzeszowie. – Panie tu jest codziennie policja, bo paru kryminalistów urządza sobie przed blokiem imprezy, ale tym razem przesadzili i podpalili klatkę schodową. Gdyby nie strażacy spłonąłby cały wieżowiec – mówi nam jeden z lokatorów bloku. Policjanci przyznają, że prowadzą działania w kierunku ustalenia sprawców, właściwie to są już oni wytypowani i podpalacze prawdopodobnie usłyszą zarzut narażenia życia i zdrowia mieszkańców.
– Dokładnie o godzinie 3.02 w nocy dostaliśmy sygnał, że pali się zsyp w wieżowcu. Na miejscu okazało się jednak, że ktoś postawił łóżko przed wejściem do klatki schodowej i je podpalił – tłumaczy st. kpt. Grzegorz Wójcicki, z Komendy Miejskiej PSP w Rzeszowie.
Od łóżka zajęły się drzwi wejściowe do klatki schodowej, osmoliło się także całe wnętrze. Na całe szczęście ktoś poczuł dym na ostatnich piętrach i wezwał straż, w innym przypadku mógł się zapalić cały blok. Na miejsce natychmiast przyjechały dwa wozy i ugasiły pożar. Strażacy kazali otworzyć wszystkie okna na klatce schodowej. – Ludzie nie mogli też wychodzić z mieszkań, żeby dym nie dostał się do nich – dodaje st. kpt. Wójcicki.
Patologia z tej samej klatki
Kto wpadł na tak głupi pomysł? – To od nas z klatki oraz różni kryminaliści, którzy codziennie chleją przed wejściem do tej klatki schodowej lub za blokiem, a policja nic kompletnie nie robi – mówi jeden z lokatorów, proszący o anonimowość.
Inny z mieszkańców twierdzi, że w ostatnią sobotę, o 2 w nocy przyjechali policjanci i wypuścili pijanego chuligana zamiast go zabrać na izbę wytrzeźwień. – Robią co chcą bo czują się bezkarni i wreszcie doszło do podpalenia – mówi.
Podpalacze nie unikną kary
Podkomisarz Adam Szeląg, z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie potwierdza, że zgłoszenia w tym miejscu to chleb powszedni dla funkcjonariuszy. – I owszem w sobotę była taka interwencja, ale jedna osoba dostała mandat karny, drugi mężczyzna wniosek do sądu. Następnie został odprowadzony do domu w tej klatce przy której była interwencja przez jego trzeźwego kolegę, z kolei osobę niepełnoletnią odwieźliśmy do domu – wyjaśnia. Podkomisarz Szeląg mówi, że policjanci podjęli taką, a nie inną decyzję z pijanym chuliganem, bo było mnóstwo innych interwencji podczas weekendu, w sumie 406 interwencji. Z kolei niepełnoletniej osoby nie można było zatrzymać i dlatego musieli odwieźć ją do domu. – Policyjne interwencje zwykle dotyczą osób mieszkających w tym wieżowcu. Uciekają one do swoich mieszkań, a funkcjonariusze nie mają podstaw prawnych, żeby wchodzić do nich w sytuacji gdy mamy do czynienia z chuligańskimi wybrykami – dodaje podkomisarz Szeląg. Mieszkańcy wieżowca są pewni, że za podpaleniem stoją te same osoby. – Nie unikną one kary i prawdopodobnie będą odpowiadać za stworzenie zagrożenia życia i zdrowia lokatorów bloku – mówi podkomisarz Szeląg.
Grzegorz Anton



12 Responses to "Mógł spłonąć wieżowiec!"