
PODKARPACIE. 141 985 osób zarejestrowanych było w urzędach pracy końcem sierpnia, teraz może być ich nawet 143 tysiące.
15,3 proc. to stopa bezrobocia na Podkarpaciu, a liczba osób zarejestrowanych w powiatowych urzędach pracy stale rośnie. Już nie długo bez pracy zostanie kolejnych kilka tysięcy mieszkańców naszego województwa. “Pomogą” w tym zmiany w kodeksie pracy.
Najwyższa stopa bezrobocia na Podkarpaciu jest w powiatach: niżańskim – 22,8 proc., brzozowskim – 22,2 proc., ropczycko – sędziszowskim i bieszczadzkim – 21,1 proc. Skalę problemu dużo lepiej widać na liczbie osób zarejestrowanych w powiatowych urzędach pracy. Jeszcze na koniec czerwca było ich 139 738. Miesiąc później zarejestrowanych było już 141 985 osób. Najprawdopodobniej obecnie jest ich około 143 tys.
– Niestety taka jest tendencja wzrostowa u nas – mówi pracownik WUP. – Widać skutki kryzysu.
Wpływ na to ma przede wszystkim fakt, że firmy stawiają na cięcie kosztów i restrukturyzację. Do bezrobotnych znów dołączają zatrudniani na okres wakacyjny. Do rejestrów wróciły również osoby, które zakończyły swój udział w programach aktywizacji zawodowej.
– Dużą część stanowią absolwenci szkół, którzy wchodzą na rynek pracy – dodaje.
Spośród zarejestrowanych osób, 58 proc. to osoby długotrwale bezrobotne, które w dobie kryzysu praktycznie nie mają szans na znalezienie pracy. 23 proc. to młodzi bezrobotni do 25 roku życia. Ta liczba niestety w najbliższym czasie znacznie wzrośnie. Wszystko przez zmiany w kodeksie pracy.
Zatrudnienie zmianowe ma zostać wykreślone z katalogu przesłanek uzasadniających funkcjonowanie firm w niedziele i święta. Spowoduje to zablokowanie tych firm, które właśnie w te dni świadczą usługi. Doprowadzi to do przeniesienia przede wszystkim centrów obsługi klientów za granicę, a te zatrudniają w skali kraju ponad 200 tys. młodych osób.
***
Liczba bezrobotnych rośnie w zastraszającym tempie, a należy pamiętać o tym, że osób, które rzeczywiście pracy nie mają jest dużo więcej. Teraz przez głupie zmiany w przepisach stracą ją również ci, którzy choć pracowali na umowy zlecenie w firmach typu call center, to jednak jakiś dochód mieli. Likwidacja umów śmieciowych w dobie kryzysu to kretyństwo. Lepszy rydz niż nic, a jeśli ktoś twierdzi, że przez likwidację “o dzieło” i “zleceniówek” będzie więcej zatrudnionych na etat, to ten ktoś musi być strasznie naiwny.
Blanka Szlachcińska



3 Responses to "Rośnie bezrobocie, a to dopiero początek"