Kawałka chodnika pilnuje policja

Znaki zakazu ruchu pieszych w tym miejscu nie zdają egzaminu, bo piesi zwyczajnie ich nie zauważają. Fot. Autor

PRZEMYŚL. Piesi na znaki nie zwracają uwagi, więc kawałka chodnika pilnuje policja.

Policja ostatnimi czasy często gości na przemyskiej ulicy Krasińskiego koło wiaduktu kolejowego. W jej ręce wpadają piesi, którzy przechodzą pod wiaduktem wąskim chodnikiem. Liczyć można na pouczenie, ale i mandat można “zaliczyć”. Dlaczego? Bo przed wejściem na wąski chodniczek pod wiaduktem ustawione są z obu stron znaki zakazu ruchu pieszych. Tyle, że piesi na ogół nie skupiają się na znakach drogowych, szczególnie na chodniku.

– Ja tu codziennie chodzę i nie zauważyłam tych znaków – zarzekała się pewna przemyślanka, którą właśnie pouczono, że “idzie na zakazie”. – Który pieszy patrzy na znaki drogowe? To jakiś absurd – mówiła. – Chodnik jest, to się idzie – dodała kobieta. Rzeczywiście chodnik pod wiaduktem z tej strony jest bardzo wąski, nie ma szans żeby minęły się na nim dwie osoby i zwykle ta idąca po stronie jezdni zwyczajnie schodzi z niego na ulicę. A to bardzo niebezpieczne. – Mamy coraz więcej wypadków z udziałem pieszych – powiedział podkom. Mirosław Dyjak z przemyskiej KMP.

– W pobliżu tego miejsca też jakiś czas temu doszło do śmiertelnego potrącenia – wyjaśnił policjant.

Ludzie znaku zwyczajnie nie zauważają
Nikt chyba nie zakwestionuje, że korzystanie z tego chodnika jest niebezpieczne. Rzecz w tym, że piesi nie tyle ignorują świadomie znak zakazu ruchu dla nich w tym miejscu, co zwyczajnie go nie zauważają. – Mam słaby wzrok – zwierzył się nam starszy pan, który właśnie przemaszerował “na zakazie”  pod wiaduktem. – Żadnego znaku nie widziałem! A zresztą czy ja muszę się w ogóle znać na znakach drogowych? – pytał. – Piesi są uczestnikami ruchu drogowego i powinni stosować się do znaków, które ich dotyczą – skwitował to zapytanie podkom. Dyjak.

Policja i “niewidzialne znaki” lepsze od barierki?
Niby racja, tylko jaki sens ma ustawianie znaków, na które ludzie nie zwracają uwagi? Skoro chodnik ma być wyłączony z ruchu pieszych, chyba rozsądniej byłoby postawić jakąś barierkę, zamiast “stawiać” policjantów do pilnowania chodnika. Nie od policji to jednak zależy, a od przemyskiego Zarządu Dróg Miejskich. Jego dyrektor, Jacek Cielecki uważa, że obecne rozwiązanie jest zupełnie w porządku. – Nie wydaje mi się, by zagrodzenie tego chodnika przyniosło lepsze efekty, niż znaki drogowe  i policja – stwierdził dodając, że ludzie i tak omijaliby barierkę. Skoro tak, to może po prostu wybudujmy koło wiaduktu posterunek policji. Wtedy te parę metrów chodnika będzie pod stałym nadzorem i po jakichś 10 latach wszyscy się już nauczą, że chodzenie tam grozi mandatem. Gorzej, jeśli zapędzi się tu ktoś “nie z tej parafii” i nie zauważy znaku.

Monika Kamińska

10 Responses to "Kawałka chodnika pilnuje policja"

Leave a Reply

Your email address will not be published.