Rostowski zedrze z kierowców jeszcze więcej!

- Nie dość, że mamy fatalne drogi, to jeszcze chcą nas wykończyć mandatami. Tylko na zachodzie da się normalnie jeździć – mówią panowie Wojciech i Jacek (z prawej), którzy jako zawodowi kierowcy zjeździli całą Europę. Fot. Arkadiusz Rogowski

KRAJ. PODKARPACIE. W przyszłym roku wpływy do budżetu z mandatów mają wynieść 1,5 mld zł.

– Wykończą nas jak tak dalej pójdzie – mówią kierowcy o najnowszym planie ministra finansów. Jak podaje “Fakt”, w przyszłym roku Rostowski chce uzyskać z mandatów aż 1,5 mld zł! To 300 mln więcej niż w 2012 roku! Kwota ta ma zostać wpisana do założeń przyszłorocznego budżetu, co oznacza to, że to właśnie pieniądze wydarte kierowcom mają załatać dziurę budżetową.

– Wszyscy karają: policja, żandarmeria, straż graniczna – oburzają się Wiesław i Jacek, zawodowi kierowcy, którzy od kilkunastu lat jeżdżą po całej Europie. Porównują jazdę na drogach w Polsce i za granicą. – Jeździliśmy po Anglii i tam fotoradar widać z daleka. Poza tym są namalowane żółte pasy i kierowca wie, od którego momentu robi zdjęcie. Mandat można tam więc złapać tylko na własne życzenie, a u nas zlewają się z tłem albo są ustawiane za znakami. Czy to jest uczciwe? – pyta pan Jacek.

Inaczej też pracują policjanci. – U nich stoją na górce i dopiero jak coś zauważą to wtedy jadą za tobą, a u nas chowają się za krzakami i mają tych urządzeń od cholery – mówi pan Wiesław.

Olbrzymią kwotę z kieszeni kierowców rząd chce ściągnąć za pomocą fotoradarów, w tym tych ukrytych w samochodach, wideorejestratorów, a przede wszystkim poprzez podwyższenie stawek mandatów o 100 proc.! – Trzeba będzie rękawy zakasać, żeby tego planu nie wykonali – mówi Artur, kierowca z Rzeszowa.

Czy wszyscy kierowcy mają się zatem czego obawiać? – Tych z większych firm Inspekcja Transportu Drogowego się nie czepia, bo mają swoich adwokatów, prawników i się po prostu ich boją. A koledze kierowcy, zatrudnionemu na najniższej krajowej, przyładowali mandat 2,2 tys. zł, bo zapomniał włożyć karty do tachografu! A przecież człowiek jest tylko człowiekiem. – opowiada Pan Jacek. Po podniesieniu kwoty z mandatów do budżetu, kierowcy na taryfę ulgową na pewno nie będą mogli liczyć.

W obecnym roku Rostowski zaplanował 1,2 mld zł wpływów z mandatów. Realizacja tego planu niestety chyba mu się udaje, a w niektórych województwach w I półroczu 2012 roku jego założenia na cały rok przekroczyły nawet 50 proc. Na Podkarpaciu jest to 52,18 proc. z założonej przez rząd kwoty 28,5 mln zł, w śląskim 51 proc. z 55 mln zł , a w świętokrzyskim aż 61,2 proc. z 21 mln zł.

***

Przyznacie Państwo, że logika rządu PO-PSL godna jest nowoczesnego, przyjaznego obywatelowi państwa: czym niebezpieczniej jeździmy, tym mamy bogatsze państwo! W normalnym państwie wpływy z mandatów są szacowane i traktowane jako dodatkowe środki w budżecie. W Polsce natomiast dziurze budżetowej winni będą… kierowcy! Dlaczego? Bo za wolno jeżdżą! Zamiast szukać oszczędności na przerośniętej biurokracji, rządowi łatwiej sięgnąć do kieszeni kierowców.

Arkadiusz Rogowski

5 Responses to "Rostowski zedrze z kierowców jeszcze więcej!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.