
Działalność Fundacji “Nowe życie” pod lupą prokuratury i miasta.
– Czujemy się oszukani, pozbyli się nas w nieludzki sposób. To w jaki sposób nas potraktowano to istny skandal! – denerwują się członkowie klubu Feniks, którym dwa tygodnie temu zarząd Fundacji “Nowe życie” zakazał wstępu do lokali przy ul. Piłsudskiego 8, w których prowadzili działalność społeczną. – Nazywają się “fundacją katolicką”, a to w jaki sposób postępują nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek etyką czy z moralnością chrześcijańską – dodają.
Ośrodek Rehabilitacji Osób Uzależnionych i Ich Rodzin „Feniks”, w ramach którego funkcjonował klub Anonimowych Alkoholików, od ponad 20 lat. wynajmował od fundacji Nowe Życie pomieszczenia w kamienicy przy alei Piłsudskiego 8 w Rzeszowie. W budynkach 8-10 znajdowała się również świetlica dla dzieci, klub Capoeira i wypożyczalnia sprzętu rehabilitacyjnego.
Kto się z kim nie rozliczył
4 września na drzwiach wejściowych pojawiły się zmienione kłódki. Zarząd Fundacji, której prezesem jest Andrzej Klimek, bez wcześniejszego zawiadomienia zabronił wstępu do lokali. Dlaczego? Oficjalna wersja jest taka, że “Feniks “ nie rozliczył się z fundacją. – “Feniks” był prowadzony przez naszą fundację od 20 lat, a decyzję o zakończeniu współpracy przyspieszył brak porozumienia z jego zarządem – twierdzi Dyrektorka Fundacji “Nowe Życie” Ilona Kilian-Drzał. – Prezes nie rozliczył się z nami z pobranych osobiście dotacji, a kontaktu z nim w zasadzie nie ma. Nie odbiera telefonów, podaje fałszywe adresy, a ja jako dyrektor fundacji mam dbać o płynność i przejrzystość finansową – dodaje.
Pocałowali klamki
Dla członków klubu powód jest zgoła inny. Podejrzewają, że zamiarem Fundacji jest przejęcie budynków na własność przez zasiedzenie, następnie ich sprzedaż, a oni są dla jej zarządu zbędnym balastem, którego postanowili się pozbyć. – Boli nas bardzo ta sprawa, w naszą działalność włożyliśmy całe serca. Robiliśmy bardzo wiele dobrych rzeczy. Pomagaliśmy dzieciom z domu dziecka, organizowaliśmy dla nich obozy, pikniki, grile – mówi Andrzej Żyguła, prezes “Feniksa”. – Przyszliśmy, pocałowaliśmy klamki. W budynkach zostały nasze życzy osobiste, sprzęt i dokumentacja księgowa, których nawet nie możemy zabrać. Nie zostawimy tak tej sprawy, będziemy walczyć o swoje.
Ustna umowa okazała się nieważna
Jak zapowiadali tak też uczynili. W środę tłumnie udali się do ratusza na spotkanie z prezydentem Sienko. Członkom klubu wtórowali działacze ze Stowarzyszenia Ekonomii Społecznej, które do niedawna działało przy Nowym Życiu. – W naszym przypadku rzecz się ma bardzo podobnie. Na mocy umowy ustnej z prezesem Klimkiem dokonaliśmy szeregu prac dla Fundacji w zamian za które mieliśmy bezpłatnie korzystać z lokalu przez 2 lata. – mówi Leszek Smyrski ze Stowarzyszenia.- Okazało się jednak, że dla córki pana Klimka, która jest w zarządzie Fundacji, umowa nie ma żadnego znaczenia, bo się z niej wycofała. A przecież w świetle prawa taka umowa jest równie ważna co na piśmie. Nie zgodziliśmy się zatem na opuszczenie lokalu, a sprawa znalazła swój finał w sądzie. Pani dyrektor początkowo zarzucała nam to, że niby były jakieś usterki w naszej pracy. Przed sądem już o tym nawet nie wspomniała tłumacząc się tym, że na użytkowanie lokalu mieliśmy umowę niby tylko na czas remontu. Teraz, gdy remont już się zakończył przebywamy w lokalu bezprawnie. Sprawa jest w toku, czekamy na kolejną rozprawę – dodaje.
Donieśli do prokuratury
Wiosną bieżącego roku stowarzyszenie złożyło do prokuratury doniesienie na Fundację. – Chodzi o niegospodarność, nierzetelne gospodarowanie pieniędzmi, niewypełnienie funkcji statutowych oraz podejrzenie popełnienia przestępstwa – dokonywania niezgodnych z prawem operacji finansowych (księgowanie faktur, które nie należały do fundacji) – wyjaśnia Smyrski. – Chodzi również o fakt, że na dzieci które chodziły do świetlicy środowiskowej w Fundacji przyznana była dosyć spora kwota pieniędzy z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. W rezultacie dzieciaki otrzymywały tylko zupę i chleb z Fundacji Brata Alberta. Co zatem działo się z pieniędzmi z MOPSU? – dodaje komentując sprawę dobitniej. – Działalność fundacji nie jest wprawdzie niezgodna z prawem, ale ich działalność jest absolutnie szkodliwa społecznie i nie ma związku z jakąkolwiek etyką czy moralnością chrześcijańską, choć tak chce być postrzegana.
Na kłamstwie daleko nie zajadą
Jak zakończyło się środowe spotkanie w Ratuszu członków klubu i stowarzyszenia z wice prezydentem? Za 2 tygodnie zostanie wszczęte postępowanie w sprawie wycofania się miasta z dzierżawy i zwrot gruntów dla miasta, na których zlokalizowane są budynki Fundacji. – Jesteśmy zadowoleni z tego rozwiązania, choć nie do końca.
Wnioskowalibyśmy jeszcze o to, by zarząd miasta wystąpił z wnioskiem do sądu o zarząd komisaryczny nad fundacją bo niestety rzeczy, które tam się dzieją są pożałowania godne! – mówi Smyrski.
W piątek ma zapaść również decyzja w sprawie lokalu w którym Feniks mógłby nadal prowadzić meetingi. Za jego wynajem miało by płacić miasto.
– Ja myślę że tam gdzie mówi się prawdę, tam jest Bóg. Prawda jest po naszej stronie, a że jest państwo w państwie… To wszystko ma krótkie nogi. Na złodziejstwie i na kłamstwie nie pojedzie się długo – dodaje Żyguła.
Katarzyna Szczyrek, Arkadiusz Rogowski



6 Responses to "Katolicka fundacja wyrzuciła nas na bruk!"