
TARNOBRZEG. Oskarżony o serię podpaleń i podłożenie atrapy złożył przed końcem procesu nietypowy wniosek i chce, aby mowę końcową wygłosił w jego obronie słynny mecenas.
Wczoraj, przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu, odbyła się prawdopodobnie przedostatnia rozprawa w procesie 21-letniego Łukasza P. z Wrzaw oskarżonego o serię podpaleń na terenie gminy Gorzyce. Mężczyzna nie przyznaje się do winy i zaprzecza wszystkim zeznaniom świadków, którzy zeznają na jego niekorzyść.
Już tylko jedna rozprawa dzieli Łukasza P. od wysłuchania wyroku w sprawie serii pożarów i podrzucania atrap bomb, które przez wiele miesięcy gnębiły mieszkańców podtarnobrzeskich Wrzaw.
Wczoraj sąd przesłuchał dwóch z trzech ostatnich świadków, o których stawienie się w sądzie zabiegała obrona mężczyzny. Najpierw przesłuchany został policjant, który zatrzymał Łukasz P. w Gorzycach po tym, gdy został przyłapany na gorącym uczynku po podpaleniu dwóch wózków dziecięcych znajdujących się w klatkach schodowych.
Funkcjonariusz przyznał, że w chwili zatrzymania Łukasz P. był lady, wystraszony i małomówny. Według policjanta młody mężczyzna nie był agresywny i nie przypomina sobie, by chwalił się, że ma żółte papiery i nikt mu nic nie zrobi.
Oskarżony zaprzeczył zeznaniom mundurowego i przedstawił swoją wersję wydarzeń według, której policjant był na miejscu zdarzenia zanim został on w nie doprowadzony przez przechodniów. W radiowozie natomiast miał być nakłaniany do przyznania się do winy.
– Policjant zabrał mi papierosy i powiedział, że odda mi je, gdy się przyznał – mówił Łukasz P.
Drugi ze świadków, który stawił się wczoraj w sądzie nie przyznał się przed sądem do tego, co według obrony miał powiedzieć kilka miesięcy temu do brata matki oskarżonego, czyli tego, że Łukasz P. nie podpalił wózków w Gorzycach. Powiedział, że nic takiego nie mówił.
Łukasza P. wystąpił wczoraj do sądu z wnioskiem o poddanie go badaniu wariografem. Prokuratura negatywnie odniosła się do tego wniosku twierdząc, że jest on niezgodny z przepisami. Sędzia prowadząca sprawę oddaliła wniosek, gdyż “badanie wariografem jest wykorzystywane w okresie przygotowawczym w celu zawężenia kręgu podejrzanych. W przypadku Łukasza P., któremu prokuratura postawiła już zarzuty nie ma ono więc zastosowania”.
Małgorzata Rokoszewska



4 Responses to "Podpalacz żąda badania na wariografie"