
TARNOBRZEG. Rodzice uczniów szkoły podstawowej mają dość bezkarnej właścicielki sklepu, która sprzedaje ich nieletnim dzieciom niedozwolone używki.
O bulwersującym procederze, który ma miejsce w jednym z osiedlowych sklepów w tarnobrzeskiej dzielnicy Dzików, dowiedzieliśmy się od matki ucznia, który został przyłapany na kupnie papierosów na sztuki. Kobieta już od 3 lat walczy z właścicielką sklepu, która śmieje się rodzicom w twarz, kpi z przepisów, a pod ladą liczy zyski z nielegalnej sprzedaży.
Niewielki sklepik, którego asortyment ogranicza się do skromnego wyboru artykułów spożywczych i chemicznych, położony jest w odległości około 200 metrów od ogrodzenia Szkoły Podstawowej nr 9. Gdy w piątek przyjechaliśmy do szkoły i zapytaliśmy uczniów, czy wiedzą, gdzie można w okolicy kupić papierosy na sztuki, wszyscy wskazali właśnie ten adres.
– Dzieci dobrze znają ten sklep. Jeden papieros kosztuje tam złotówkę i nie ma żadnego problemu, żeby go kupić. Właścicielka sprzedaje je bez skrępowania. Nie przejmuje się rodzicami, którzy interweniowali u niej w tej sprawie i mieli o to do niej pretensje, nie boi się policji, ani szkolnego pedagoga – mówi Lucyna Gołek, matka dwóch synów.
– Walka, którą toczymy z tą panią już trzy lata nie przynosi żadnego efektu.
Dyrekcja SP nr 9 potwierdza, że rodzice z pomocą pedagoga szkolnego starali się wpłynąć na właścicielkę sklepu na Dzikowie.
– Na terenie naszej szkoły dzieci nie palą, przynajmniej w czasie lekcji nie zdarza się, byśmy jakiegoś ucznia przyłapali – mówi Magdalena Bogacz, pedagog szkolny z SP nr 9. – Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że dzieci chcą zaspokoić swoją ciekawość względem używek i zdarza się, że sięgają po nie po lekcjach, albo wychodząc ze szkoły poza jej ogrodzenie w trakcie długiej przerwy. Fakt, że niedaleko szkoły mogą kupić papierosy na sztuki na pewno im to ułatwia.
Bezkarna właścicielka sklepu od lat wykazuje się dużą bezczelnością wobec rodziców, którzy prosili ją, by nie handlowała papierosami na sztuki. Co więcej kilka tygodni temu wyszło na jaw, że 13-letniemu chłopcu sprzedała butelkę wódki!
Dziecko bawiło się na pobliskim placu zabaw. Chłopiec bawił się na huśtawce i z niej spadł tak nieszczęśliwie, że mocno się poobijał. Po przewiezieniu go do szpitala, okazało się, że czuć od niego alkohol. Zapytany skąd go miał, wydało się, że wódkę nabył w “słynnym” sklepiku, przed, którym nawet ktoś dopisał przed wejściem “nie letni tu kupią” (pisownia oryginalna). W sklepie pojawiła się wówczas policja i mundurowi chcieli kobicie wypisać mandat w wysokości 500 zł. Właścicielka nie przyjęła go jednak i sprawa trafiła do sądu, gdzie czeka na rozstrzygnięcie.
Jak informuje policja, kobieta ta nie tylko nie miała prawa sprzedać wówczas alkoholu dziecku, ale komukolwiek! Nie miała bowiem wówczas aktualnej koncesji na sprzedaż alkoholu i nadal go nie posiada.
W miniony piątek na półce w sklepie na Dzikowie stało kilka butelek i puszek po piwie i były na nich naklejone ceny. Gdy zapytaliśmy, czy można kupić alkohol, powiedziała, że czasowo nie można, bo sprawa z koncesją jest wyjaśniana. Po co więc stały na widoku?
– Nigdy nie sprzedaje alkoholu nieletnim. Jeśli nawet są to młodzi ludzie, to zawsze jest z nimi osoba pełnoletnia i to ona kupuje alkohol. Kto, go później pije, to mnie nie interesuje – powiedziała wprost sprzedawczyni.
Na pytanie, czy sprzedaje dzieciom papierosy, przyznała, że ani ona, ani jej matka, która nieraz stoi za ladą, papierosów na sztuki nie sprzedają.
Małgorzata Rokoszewska



4 Responses to "Sprzedaje dzieciom papierosy i wódkę!"