Więzienie to nie sanatorium

Na co skarżą się więźniowie? Na przeludnienie, brak możliwości korzystania z zajęć sportowo-rekreacyjnych, nieodpowiednie warunki w celach (np. brak odpowiedniej wentylacji), brak w bibliotekach więziennych książek prawniczych czy konieczność robienia zakupów w sklepiku więziennym, w którym ceny są, jak twierdzą, wielokrotnie wyższe od rynkowych.

Osadzeni skarżą się także, że są umieszczani w celi z palącymi, iż są umieszczani w zakładach położonych w zbyt dużej odległości od miejsca zamieszkania, co utrudnia im kontakty z rodziną, że za mała powierzchnia celi stała się przyczyną kłopotów psychicznych. Tylko kto im mówił, że w więzieniu ma im być dobrze? Przecież trafili tam bo, okradli staruszka, pobili, a może nawet pozbawili kogoś życia.

Czy mają opływać w luksusy? Czy mają mieć lepiej niż 80 proc. rodzin, które muszą się martwić co włożyć do garnka, w jakiej kolejności zapłacić kolejne rachunki, za co kupić węgiel na zimę. Dlaczego wszyscy mamy dogadzać więźniom, skoro w Polsce jest milion niedożywionych dzieci? Nie ma pieniędzy na leczenie, politykę prorodzinną, opiekę nad starymi ludźmi?

Anna Moraniec

15 Responses to "Więzienie to nie sanatorium"

Leave a Reply

Your email address will not be published.