
TARNOBRZEG. Spacerując po lasach można natknąć się nie tylko na wyjątkowo dorodne tej jesieni grzyby.
Mimo, że mamy za sobą już pierwszy tej jesieni śnieg, w lasach wciąż można natknąć się na węże. W minioną sobotę nasz fotoreporter stanął oko w oko z kilkudziesięciocentymetrowym zaskrońcem.
Początek listopada kojarzy się nam przede wszystkim z odwiedzaniem grobów naszych bliskich, ale że w tym roku pogoda w weekend z Dniem Zadusznym była wyjątkowo łaskawa, w lasach w okolicach Tarnobrzega i Grębowa roiło się od rodzinnych wypadów na grzyby. Najbardziej popularne dojazdy do lasów były nie mniej zakorkowane niż parkingi przed największymi nekropoliami w regionie. Wyjazdy nie były zresztą bezowocne, bo w lasach wciąż można spotkać mnóstwo grzybów, w tym gąski, podgrzybki, kozaki, a także borowiki. Nasz reporter natknął się także na węże. Jeden z okazów “pozwolił” mu się nawet sfotografować.
Zaskroniec. Nie jest groźny dla ludzi, ale u osób mniej znających się na wężach może ze względu na swoją wielkość wzbudzić obawy. Najczęściej jest spotykany nad brzegami różnych zbiorników wodnych, aktywny w ciągu dnia, poluje przede wszystkim po południu. Na lądzie szybki i zwinny, w wodzie doskonale pływa i nurkuje. Podstawę diety zaskrońca stanowią zazwyczaj różne gatunki żab i ich kijanki, a także traszki. Dieta ta jest niekiedy uzupełniana o ropuchy, ryby oraz jaszczurki lub drobne gatunki gryzoni.
Małgorzata Rokoszewska


