
PRZEMYŚL. Uwaga na wibratory bez atestu, użycie ich może skończyć się nawet sepsą!
W jednym z nowo otwartych w Przemyślu sklepów typu “szwarc, mydło i powidło” pojawiły się… wibratory. Solidnych kształtów imitacje męskiego narządu płciowego na baterie stoją na półce obok erotycznych breloczków. Opodal w tym samym sklepie można znaleźć zabawki, bibeloty, a nawet ubrania. Jednych to oburza i zniesmacza, inni uważają to za znak czasów. Najważniejsze jednak jest to, że erotyczny gadżet, choć niewątpliwie zainteresowanych może skusić ceną, użyty zgodnie z przeznaczeniem może być niebezpieczny i wywołać nawet sepsę!
– W tym sklepie na półce stoją męskie członki – powiedziała nam zdenerwowana Czytelniczka z Przemyśla. – Sztuczne oczywiście – doprecyzowała szybko. – Do czego to podobne? Od sprzedaży takich rzeczy jest sex shop, a nie sklep z zabawkami – dodała.
Sprawdzamy: rzeczywiście w nowo otwartym sklepie w centrum miasta można znaleźć nie tylko gadżety o zabarwieniu erotycznym, ale także wspomniane przez Czytelniczkę wibratory. Z wyglądu przypominają te dostępne w sex shopach, tyle, że nie sposób się dopatrzeć jakiejkolwiek instrukcji, czy certyfikatów. Za to są w bardzo przystępnych cenach, średnio 10 razy niższych niż te oferowane w sklepach z “galanterią erotyczną”. Kobieta około 30-stki robi zdjęcie jednemu z nich. – Wyślę mężowi – śmieje się przemyślanka. – Może go to zmotywuje do częstszych przyjazdów do domu – dodaje rozbawiona wyjaśniając, że małżonek pracuje za granicą. Za chwilę do półki z wibratorami podchodzi klika młodych dziewczyn. – Koleżanka ma urodziny, chcemy jej kupić taki gadżet dla śmiechu – wyjaśniają naszemu dziennikarzowi nieco skrępowane.
Jedni oburzeni wibratorami, inni oburzeniem
Wibratory stoją na najwyższej półce, nie rzucają się więc w oczy maluchom, ale nietrudno je choćby ze względu na rozmiary dostrzec. – To obrzydliwe i oburzające, że takie rzeczy są w ogólnodostępnym, także dla dzieci sklepie – mówi Adam Łoziński radny PiS i wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Przemyślu słynący z konserwatywnych poglądów. – Bez przesady z tą pruderią – ripostuje na to Stanisława Hrynek –Hlubna, przemyślanka od lat mieszkająca za granicą i sympatyczka Ruchu Palikota. – Na całym świecie ludzie z takich rzeczy korzystają i nikt od tego nie umiera – dodaje.
Monika Kamińska



2 Responses to "Komu wibrator, komu?"