
WARSZAWA. Polityczny poniedziałek bez niespodzianek. Były szef PSL złożył dymisję.
Waldemar Pawlak podtrzymał wczoraj swoją decyzję o rezygnacji ze stanowiska wicepremiera i ministra gospodarki. Stosowane pismo przekazał premierowi.
Były prezes PSL poinformował o tym po spotkaniu z nowym szefem PSL, Januszem Piechocińskim. Spotkanie trwało ok. 15 minut. – Czynię to w poczuciu odpowiedzialności i za państwo, i za moje środowisko polityczne. Dzisiaj członkiem rządu, a szczególnie wicepremierem, musi być osoba, która ma zaufanie swojego środowiska politycznego. Z pełną konsekwencją kieruję słowa do Janusza Piechocińskiego, żeby niezwłocznie podjął rozmowy koalicyjne z panem premierem, z przewodniczącym Platformy Obywatelskiej – powiedział były szef ludowców.
Kulisy zmian w kierownictwie PSL Pawlak zdradził już wcześniej w rozmowie z „GW”. – Koncepcja, że szef partii nie wchodzi do rządu, była może dobrym chwytem, żeby zamieszać na chwilę w głowach działaczy na kongresie, ale realnie to zły pomysł – podkreślał Pawlak w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. – Jeżeli większość kandydatów na zjazd uznała, że Janusz Piechociński będzie lepszym robotnikiem, to niech się bierze do roboty – dodał.
Z kolei sam Piechociński zapowiedział, że będzie namawiał premiera Tuska, by nie przyjmował dymisji Pawlaka. Dodał, że podczas poniedziałkowego spotkania Pawlak usłyszał od niego raz jeszcze: politycy nie powinni obrażać się na demokrację.
Rozmowy koalicyjne
Rzecznik rządu Paweł Graś poinformował, że na pewno dojdzie w tym tygodniu do spotkań koalicyjnych. Rozmawiać będą też Donald Tusk z Waldemarem Pawlakiem.
Jak małżeństwo bez nocy poślubnej
Szef SLD Leszek Miller w obrazowy sposób tłumaczył, dlaczego nowy lider PSL powinien wejść do rządu. Miller przypominał, że w Polsce od wielu lat funkcjonuje system, według którego lider zwycięskiej partii zostaje premierem, a jeśli jest szefem ugrupowania koalicyjnego – wchodzi do rządu. I dodał: – Rząd bez szefa partii koalicyjnej to jak małżeństwo bez konsumpcji, jak małżeństwo bez nocy poślubnej.
Także szef klubu PiS Mariusz Błaszczak, odnosząc się do decyzji o odejściu Pawlaka z rządu, przyznał, że jest to słuszna decyzja. – Jedyna możliwa, bo można było odnieść wrażenie, że PSL-owi zależy na tym, żeby być zarówno w koalicji, jak i opozycji – ocenił.
Błaszczak mówił, że nie jest możliwa sytuacja, którą proponuje Janusz Piechociński, że prezes PSL „będzie poza rządem i będzie recenzował działania rządu”, a Waldemar Pawlak „będzie tym złym, który będzie odpowiadał za złe decyzje rządu”.
Pawlak wróci
– Jestem głęboko przekonany, że Waldemar Pawlak powróci na scenę polityczną w głównej roli – mówi Zbyszek Zaborowski. Poseł SLD, komentując zmianę na stanowisku przewodniczącego PSL, ocenia, że nastąpi to w „kolejnej kryzysowej sytuacji” dla Stronnictwa i Polski. Zaborowski uważa, że Pawlak to „twardy i uparty polityk”. – On dobrze zna sytuację polskiej wsi i umie zabiegać o jej interesy. Jestem głęboko przekonany, że, tak jak wcześniej, po raz kolejny powróci na scenę polityczną w głównej roli – podkreśla.
tvn24/ps



4 Responses to "Janusz Piechociński nie pali się do rządu"