Brunon K. chciał być lepszy od Breivika

Brunon K. wraz z pomocnikiem chciał wysadzić budynek Sejmu. Fot. PAP

KRAKÓW, WARSZAWA. Zatrzymany przez ABW niedoszły zamachowiec przebywa w więzieniu pod specjalnym nadzorem.

Podejrzewany o przygotowanie zamachu na prezydenta, Sejm i rząd Brunon K. przebywa w jednej z krakowskich jednostek penitencjarnych. Zakwalifikowano go jako więźnia stwarzającego poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa społecznego.

Taki więzień musi zostać umieszczony w wyznaczonym areszcie, który dysponuje odpowiednimi celami. – Jego cela jest stale monitorowana, ma dodatkowe kraty przy oknie i w drzwiach. Wszystkie sprzęty są przytwierdzone na stałe, a więzień nie ma bezpośredniego dostępu do okna – mówi kpt. Tomasz Wacławek, rzecznik prasowy krakowskiej służby więziennej. – Cela nie może znajdować się np. przy klatkach schodowych albo musi być wyposażona w czujniki wskazujące na to, że więzień narusza zabezpieczenia – dodaje.

Pierwszy ładunek skonstruował jako nastolatek
Jak mówi jedna z sąsiadek Brunona K., „pięć lat temu o opinię na jego temat pytała policja”. – Chodziło o to, że ubiegał się o pozwolenie na posiadanie broni. Wyraziłam pozytywną opinię. Jak najbardziej. Bo to cicha, spokojna, przeciętna rodzina – tłumaczy mieszkanka bloku.

Dodała też, że kiedy Brunon K. miał 16-17 lat, skonstruował własnoręcznie ładunek wybuchowy i go zdetonował. W wyniku tego wydarzenia stracił kilka palców u ręki.
Informację o tym, że Brunon K. starał się o pozwolenie na broń, potwierdził Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji. Poinformował też, że mężczyzna napisał w 1997 roku podanie w tej sprawie. – Napisał wtedy, że prosi o to, aby mu wydać broń dlatego, że przewozi pociągiem duże kwoty pieniędzy – jeździł wtedy na trasie z Warszawy do Krakowa – w związku z tym czuje się zagrożony i potrzebna mu jest do tego broń. Pozwolenia nie dostał, bo nie było do tego podstaw – wytłumaczył Nowak. Mężczyzna więcej nie ubiegał się o pozwolenie.

Szokujące wykłady
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wpadła na trop niedoszłego zamachowca po jego szokujących wykładach. Pod koniec 2011 roku dr Brunon K. z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie miał prowadzić wykłady na jednej z uczelni w województwie kujawsko – pomorskim. – Słuchacze przestraszyli się jego słów, gdy mówił o potrzebie wymiany władz państwa i przejścia do czynów. Informacja o tym trafiła do ABW – mówi  jedna z osób zbliżona do śledztwa. Wtedy zaczęła się obserwacja dr. K. Następnie ABW natrafiła na jego wpisy na forach internetowych, w których proponował, by „organizować się przeciw tyranii”, bo „czas na czyny”.

Brunonowi K. udało się zwerbować cztery osoby. Prawdopodobnie przynajmniej część z tych ludzi to funkcjonariusze ABW, którzy zbierali dowody na jego terrorystyczną działalność.

Lepszy od Breivika
Brunon K. chciał przeprowadzić zamach oparty na planie Andersa Breivika, który wysadził bombę podłożoną w samochodzie zaparkowanym przed rządowym budynkiem w Oslo. – Twierdził, że Breivik popełnił błędy, których on nie powtórzy, bo będzie lepszy – relacjonuje jedna z osób znających ustalenia śledztwa.

Adiunkt planował prawdopodobnie wyręczyć się jedną ze zwerbowanych przez siebie osób, która kierowałaby pojazdem. Sam zaś z bezpiecznej odległości zdetonowałby ładunek. Brunon K. obserwował Sejm. Nagrywał filmy, na których widać w jaki sposób jest chroniony gmach Sejmu. Testował też jakość połączenia radiowego z różnych miejsc odległych od terenu parlamentu.

TVN 24/ps

7 Responses to "Brunon K. chciał być lepszy od Breivika"

Leave a Reply

Your email address will not be published.