W piątek, 23 listopada, w Sejmie miało miejsce pierwsze czytanie projektu o karach finansowych dla urzędów za opieszałość. Projekt zakładał nadzór urzędu wyższego szczebla nad każdym urzędem, prowadzenie rejestru spraw i nakładanie kary w wysokości 500 zł za każdy dzień opóźnienia w stosunku do ustawowego terminu na rozpatrzenie sprawy.
Większość z nas pewnie pomyśli: super!
W końcu urzędy będą działać jak należy! Nic bardziej mylnego. Niestety, projekt został odrzucony głosami posłów Prawa i Sprawiedliwości, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Platformy Obywatelskiej. Wielkie gratulacje dla tych osłów! Przepraszam, posłów. W naszym kraju w tej sprawie przez najbliższy czas nic się nie zmieni, a każdy z nas wie, jak szybko pracują urzędy. Jak przypomniał mi poseł Gibała, w prawie budowlanym kary 500 zł zadziałały niemalże idealnie. Od kiedy je wprowadzono, aż 97 proc. zezwoleń na budowę jest wydawanych w ustawowym terminie.
Warto tu przytoczyć tłumaczenia posła Szymańskiego, który przestawiał stanowisko Platformy Obywatelskiej. Twierdzi on, że problemu z opieszałością w urzędowych postępowaniach po prostu nie ma. Na jakiej podstawie to stwierdził? Kiedyś przez pięć lat sam był urzędnikiem Urzędu Miasta w Grudziądzu. Problemu nie widzi, gdyż w ostatnim czasie na 1000 postępowań wpłynęło tylko jedno zażalenie na opieszałość. Nie chciał on jednak słuchać odpowiedzi posła Gibały, który tłumaczył, że ludzie nie skarżą się na opieszałość, bo nie wierzą, żeby to miało jakiś sens. Głosowanie pokazało nam jedno: w Polsce urzędnik ważniejszy jest od zwykłego obywatela.
Życzę powodzenia wszystkim chcącym załatwić jakąś urzędową sprawę.
Blanka Szlachcińska



3 Responses to "Urzędnik ważniejszy od obywatela"