
KOLBUSZOWA. Nie pomógł lament przedsiębiorców, wyższe podatki zostały “zaklepane”.
Od nowego roku kolbuszowianie zapłacą wyższe podatki od nieruchomości. Czteroprocentowe podwyżki uchwaliła Rada Miejska. Nie była to decyzja lekka, łatwa i przyjemna, tym bardziej że wśród rajców nie brakuje przedsiębiorców. – Pasowałoby mi teraz podnieść cenę mojego produktu o cztery procent. Tylko kto mi na to pozwoli? – pytał Jan Sobierski, radny miejski, a zarazem właściciel piekarni w Świerczowie.
Konieczność podwyższania podatków wyjaśniał radnym burmistrz Jan Zuba. – Ja sobie zdaję sprawę, że nie każdy lubi płacić, ale taki mamy system na całym świecie. Realizacja zadań publicznych odbywa się ze środków, które wpływają w postaci podatków – mówił Zuba. – Nikt nie pyta się nas, czy mamy pieniądze, tylko każdego roku dokłada się nam kolejne zadania. Ktoś robi to odgórnie, nie pytając o zdanie samorządy – zaznaczył.
Józef Fryc, szef klubu “Wspólna Sprawa”, przyznał, że dyskusja radnych na temat podwyżek była długa i burzliwa. – Przedsiębiorcy każdego dnia doświadczają trudności, jest im ciężko wypracować zysk i podzielić się nim z gminą – mówił Fryc. – Zastanawiają się, co zrobić, by obniżyć koszty, a nie je jeszcze podnosić. Samorząd i biznes to dwa różne interesy.
– Staraliśmy się jednak uzyskać konsensus. Słuchamy tego, co mówią przedsiębiorcy. Ale samorząd musi mieć skądś środki na cele społeczne, które służą mieszkańcom całej gminy – dodał Fryc, notabene przedsiębiorca (właściciel firmy ochroniarskiej). Ostatecznie za podwyżką podatków było 9 radnych, 4 głosowało na nie, a 6 wstrzymało się od głosu.
Paweł Galek


