
KUŹMINA, BIRCZA. Przyśpiewki gospodyń z Kuźminy nie spodobały się władzy.
– Wójt się na nas obraził za przyśpiewkę na temat gminnej władzy – mówi Elżbieta Kunik, sołtys wsi Kuźmina w gminie Bircza i szefowa miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich. – Do tego stopnia, że wspomniał o naszym występie na sesji rady – dodaje z niedowierzaniem sołtyska. – Zapowiedział też, że na całej wsi się nasze zachowanie odbije – utrzymuje Kunikowa. Wójt Birczy, Józef Żydownik, zaprzecza, jakoby się obraził na gospodynie z Kuźminy, ale nie ukrywa, że ich przyśpiewkę uznał za niestosowną z uwagi na miejsce i czas wykonania, to jest uroczystość z okazji dnia patrona miejscowej szkoły.
Panie z KGW zwykle występują podczas najróżniejszych wiejskich świąt i uroczystości. Z gospodyniami z Kuźminy jest tak samo, więc podczas niedawnego szkolnego święta także wystąpiły. – Jak świat światem zawsze panie z Koła przyśpiewki na temat władzy układają i śpiewają – mówi E. Kunik. – W naszej gminie i wsi tak samo jest – zauważa sołtyska Kuźminy. – W jednej zwrotce się władzę chwali, jak jest za co, a w następnej gani, jak zasłuży – dodaje kobieta.
Wójta gminy Bircza, Józefa Żydownika, na święcie szkoły nie było, ale była jego zastępczyni, Beata Worotyłko, a także wiceprzewodnicząca Rady Gminy, Grażyna Ćwian. Kiedy panie z kuźmińskiego KGW nawiązały w przyśpiewce do zaciągniętego przez gminę kredytu, delegacja poczuła się delikatnie mówiąc urażona. Konkretnie szło o te słowa: “Forsę pożyczymy, potem nie oddamy, a bankowi w zastaw naszą gminę damy”. Uraza była tak duża, że pani wicewójt i pozostali gminni goście opuścili uroczystość. – Na tym się nie skończyło – opowiada Kunikowa. – Wójt na sesji o tym wspomniał! Mówił, że to niedopuszczalne i cała wieś tego pożałuje – dodaje sołtyska. – A my tu szkołę jako stowarzyszenie prowadzimy – precyzuje E. Kunik. – I bez pomocy z gminy sobie nie poradzimy – dodaje.
– Nie jestem obrażony, tylko zniesmaczony – mówi wójt
Włodarz Birczy, Józef Żydownik, podkreśla, że z obrazą to przesada, ale przyśpiewka była ,jego zdaniem, niestosowna. – Nie o to chodzi, że wójta skrytykowano, tylko o czas i miejsce – utrzymuje Żydownik. – Takie piosenki to można przy ognisku śpiewać, a nie na poważnych uroczystościach – zauważa. – Powiedziałem co myślę na ten temat i wcale się z tego nie wycofuję – dodaje J. Żydownik. – Ale o żadnej “zemście” na Kuźminie za to mowy być nie może – podkreśla stanowczo twierdząc, że dotychczas ta wieś, a w gminie jest ich ponad 20, była traktowana na “specjalnych prawach”. – Jak szkoła dostawała dotację, tak będzie dostawać – deklaruje wójt Birczy. – Ocieplona też zostanie, jak jest w planach – zapewnia.
– Skoro pan wójt nie jest obrażony, to dlaczego zaraz po uroczystości zadzwonił do mnie i nakrzyczał? – pyta E. Kunik. – Na głośno mówiący odbiór dałam, inni też to słyszeli – zdradza. – A potem wcale ode mnie telefonów nie odbierał – dodaje. – Tyle lat jest samorządowcem, to powinien wiedzieć, że władzę się krytykuje i trzeba być na to przygotowanym – uważa sołtyska Kuźminy.
Monika Kamińska



15 Responses to "Jak gospodynie wójtowi podpadły"