
RZESZÓW. Już dziś każdy ze 181 755 mieszkańców Rzeszowa (stan na 2.11.12 r.) jest zadłużony średnio na 2 tys. 600 zł.
Zadłużenie miasta Rzeszowa w 2012 roku (od 1.01 do 31.12) wynosi ponad 472 mln 706 tys. zł. Dzieląc to przez liczbę dni, czyli 366, bardzo łatwo można obliczyć, że dziennie wzrastało aż o blisko 1 mln 292 tys. zł! Wieloletnia Prognoza Finansowa dla miasta, która została uchwalona, nie napawa optymizmem. Zadłużenie będzie rosło przez kolejnych siedem lat! Za wszystko zapłacimy my, czyli podatnicy.
Już w przyszłym roku zadłużenie ma wynosić więcej, bo prawie 499 mln 674 tys. zł. Statystyczny rzeszowianin teoretycznie będzie miał do spłacenia. 2 tys. 749 zł. Rosnące zasłużenie osiągnie swoje apogeum w 2019 r. i będzie wynosiło aż 726 mln 577 tys. zł. Dopiero w kolejnych latach zacznie spadać.
Kadencja prezydenta Tadeusza Ferenca kończy się w 2014 roku. Jeśli nie zostanie wybrany ponownie, a tak przewidujemy, to swoim następcom pozostawi masę długów do spłacenia i zablokuje drogę rozwoju miasta.
Nie za szybko?
Radni prawicy na ostatniej sesji Rady Miasta alarmowali, że zadłużenie zbyt gwałtownie rośnie. – Zadłużenie miasta wzrosło o 300 mln zł w latach 2010-13! Przy takiej dynamice wzrostu zadłużenia chciałoby się widzieć inwestycje rozwojowe, a nie remontowe! – grzmiał Robert Kultys, radny PiS.
Swoje zaniepokojenie wyraziła także Jolanta Kaźmierczak, szefowa klubu PO. – Bez środków unijnych zadłużenie wygląda niepokojąco.
Zbędne wydatki
– Do czego zmierza nasze miasto? – pytał Kultys. – Nie chodzi o to, żeby się cieszyć, że budżet będzie wynosił ponad miliard złotych w przyszłym roku, ale o to, żeby pieniądze wydawać racjonalnie. Trzeba skupić się na inwestycjach strategicznych, np. obwodnicy północnej, a nie na pracach remontowych! – mówił.
Przypomnijmy zaledwie kilka z wielu zupełnie zbędnych wydatków pana prezydenta. Na samą okrągłą kładkę dla pieszych, która rzekomo miała usprawnić ruch na al. Piłsudskiego, wydał 12,5 mln zł. Za ponad 6 mln zł zaczął budowę zespołu fontann z multimedialną na czele, a za 479,7 tys. zł wypożyczył świąteczne światełka. – Żadna z tych inwestycji na siebie nie zarabia! – grzmieli radni prawicy. – To zupełnie zbędne wydatki.
Zadłużać jest łatwo
Budżet miejski można porównać do gospodarstwa domowego. Jeśli zarobki męża i żony nie są większe niż wydatki, to oczywistym jest, że będą musieli sięgnąć po kredyt, żeby móc realizować swoje plany. Żadnym odkryciem nie jest to, że takie działanie źle się kończy. Niestety, w świecie polityki tak to właśnie funkcjonuje.
Samą decyzję o pożyczce podejmuje się bardzo łatwo w sytuacji, gdy pieniądze nie są nasze. Miasta, w tym właśnie Rzeszów, zaciągają potężne kredyty, a potem do ich spłacenia zobligowani są mieszkańcy. W Rzeszowie pojawiają się kosztowne i niepotrzebne gadżety, zamiast inwestycji, które wpłynęłyby na rozwój miasta i zwiększenie liczby miejsc pracy.
Czysta propaganda
Prezydent chwali się mieszkańcom Rzeszowa nagrodami, które rzekomo otrzymał m.in. za rozwój miasta, ale już nie przyznaje się do tego, ile za nie zapłacił. Parę miesięcy temu otrzymał “Nagrodę Zjednoczonej Europy Dla Rzeszowa”. Pochwalił się nią na ulotkach, które zostały wydrukowane za publiczne pieniądze i rozrzucone po mieście. Nie wspomniał jednak o tym, że nagrodę otrzymał za… 25 tys. zł.
Niestety, wielu ludzi nie czyta gazet i nie ogląda wiadomości, przez co wpada w sidła propagandy prezydenta.
Agnieszka Wróblewska



12 Responses to "W 2019 r. zadłużenie Rzeszowa w przeliczeniu na 1 mieszkańca wyniesie 3 tys. 981 zł!"