
PLUSLIGA. Mimo kontuzji dwóch czołowych zawodników, mistrzowie Polski bez straty seta odprawili rewelację rozgrywek tego sezonu, Delectę Bydgoszcz.
Od zwycięstwa bez straty seta rozpoczęli 2013 rok siatkarze Asseco Resovii. W pojedynku z Delectą musieli sobie jednak radzić bez dwóch podstawowych zawodników: Zbigniewa Bartmana i Oliega Achrema.
Atakujący ekipy z Rzeszowa na środowym treningu nabawił się kontuzji mięśnia dwugłowego (naderwane włókna) i w piątek był już na lekarskich konsultacjach w Łodzi. Natomiast Olieg Achrem dzień przed meczem doznał urazu kolana (uraz przeciążeniowy łąkotki). Obu czeka od dwóch do trzech tygodni przerwy. Kapitan Asseco Resovii z zafrasowaną miną oglądał poczynania swoich kolegów, którzy na boisku radzili sobie bardzo dobrze i z nawiązką zrewanżowali się bydgoszczanom za porażkę z I rundy (1-3).
– Pokazaliśmy siłę naszego zespołu, gdzie wchodzą potencjalni rezerwowi i pokazują, że potrafią grać w siatkówkę. Może nieco inaczej, ale nie gorzej niż ci, którzy grają na co dzień. Często takie sytuacje z kontuzjami jeszcze bardziej scalają zespół i wpływają mobilizująco. Mam nadzieję, że to będzie przełomowy moment, bo do tej pory zdarzały się nam mecze, w których graliśmy nieźle i przegrywaliśmy. Od tej pory nie możemy sobie pozwolić na porażki i straty punktów. To jest taki moment, że trzeba złapać formę i trzymać ją do samego końca – stwierdził środkowy mistrzów Polski, Wojciech Grzyb, którego zespół bardzo dobrze spisywał się w elemencie bloku (16 pkt, z czego 7 autorstwa Piotra Nowakowskiego). – Piotrek ma jeszcze duże rezerwy – mówi trener Andrzej Kowal i dodaje: – W ostatnich tygodniach nie miał możliwości grania nawet we fragmentach z Maćkiem Dobrowolskim. Dlatego też nie oczekiwałbym, że ich współpraca w ataku od razu będzie idealna. Ma duże rezerwy i myślę, że będzie się rozkręcał z meczu na mecz.
Wyjątkowy dzień Grzyba
Spotkanie, mimo że nie stało na zbyt wysokim poziomie, było zacięte, czego może nie oddaje końcowy wynik. W I secie gospodarze dopiero na finiszu zapewnili sobie wygraną. Bydgoszczanie prowadzili 22:21, ale wówczas trzy punkty z rzędu po świetnych akcjach w obronie i kontrach (szczególnie brylował Paul Lotman), zdobyli resoviacy, a piłkę setową zdobył skutecznym blokiem Wojciech Grzyb, który w piątek skończył 32 lata. – To bardzo przyjemne uczucie, szczególnie w taki dzień. Mogą cieszyć nas zwłaszcza te końcówki, w których niwelowaliśmy straty i pokazaliśmy dużą odporność psychiczną – stwierdził Grzyb.
Zwycięskie końcówki
W II secie wyrównana walka trwała do stanu 19:19, później do końca punktowali już tylko podopieczni trenera Andrzeja Kowala. Raz za razem popisywali się skutecznymi blokami (trzy z rzędu na Andrzeju Wronie) i kontratakami. – Końcówki setów Resovia zagrała od nas zdecydowanie lepiej i wygrała w pełni zasłużenie. Szkoda, bo mieliśmy w tym meczu swoje szanse . Musimy wyciągnąć wnioski i walczyć dalej w kolejnych meczach o każdy punkt – stwierdził trener Delecty, Piotr Makowski.
Kosok na fali
W trzeciej partii od samego początku nieznacznie przeważali gospodarze, a siatkarze z Bydgoszczy wcale nie zamierzali spasować. Bydgoszczanie w końcówce prowadzili 21:20 i 23:22, ale ostatnie słowo znów należało do gospodarzy, wśród których pierwszoplanowe role odgrywali środkowi na czele z Grzegorzem Kosokiem, który jak natchniony raz za razem blokował rywali.
– Kiedy Grzesiek będzie dostawał więcej szansy gry, bo już prezentuje się bardzo dobrze, to też dojdzie do wysokiej dyspozycji i ten nasz środek będzie wyglądał jak z końcówki ub. sezonu. W końcówkach udawało nam się odczytywać gry rywali. W porównaniu do poprzednich meczów była też pozytywna zmiana w przyjęciu i to był klucz, bo ta ofensywna gra jest zupełnie inna jak ma się poprawne przyjęcie – mówi Kowal.
Kiepska skuteczność ataku
Bydgoszczanie w kiepskich nastrojach opuszczali Rzeszów. – Zabrakło nam skuteczności ataku, zwłaszcza w końcówkach setów, które przegraliśmy z kretesem – mówi Stephane Antiga, przyjmujący Delecty. – Trzeba również podkreślić, że Resovia rozegrała naprawdę świetne spotkanie. Mimo że w ich składzie zabrakło Bartmana i Achrema, grali bardzo dobrze. Nam z kolei było ciężko przeciwstawić się dobrze grającym gospodarzom i błyszczeć na tle świetnie dysponowanej Resovii. Mieliśmy spore problemy z naszym atakiem. Dawid Konarski i Marcin Wika mieli problemy ze zdobywaniem punktów. Mi też w końcówce meczu brakowało już skuteczności. Myślę jednak, że nasza porażka wynikała głównie z bardzo dobrej gry Resovii – stwierdza Francuz, który drugi sezon reprezentuje barwy bydgoskiego klubu.
– Porażka w Rzeszowie nie zmienia jednak oceny, że Delecta ma do tej pory znakomity sezon. – Staramy się robić wszystko co w naszej mocy żeby wygrywać. Wiadomo, że z tak silnymi rywalem jak Resovia gra się ciężko, zwłaszcza na jego terenie. We własnej hali jest bardzo trudnym przeciwnikiem dla wszystkich zespołów z PlusLigi – kończy Antiga.
ASSECO RESOVIA – DELECTA Bydgoszcz 3-0 (25:23, 25:19, 25;23)
RESOVIA: Dobrowolski 2, Lotman 13, Grzyb 7, Schops 18, Kovacevic 2, Nowakowski 11 oraz Ignaczak (libero), Buszek 5, Kosok 5, Perłowski.
DELECTA: Masny, Antiga 11, Wrona 11, Konarski 13, Wika 4, Jurkiewicz 5 oraz Dębiec (libero), Owczarz, Lipiński, Wiese 4.
Sędziowali: Waldemar Niemczura (Węgierska Górka) i Andrzej Kuchna (Katowice). Widzów 4 tys. MVP: Maciej Dobrowolski.
Rafał Myśliwiec


