
JAROSŁAW, PRZEMYŚL. Według sędziego, okoliczności popełnienia przestępstwa nie budzą żadnych wątpliwości.
Sąd Rejonowy w Jarosławiu uznał winną Ewelinę B., jarosławską policjantkę, która miała zarzut przekroczenia uprawnień oraz naruszenia czynności narządu ciała do 7 dni. Chodzi o sprawę pobicia w komendzie przez policjantów Małgorzaty J., którą Super Nowości jako pierwsze nagłośniły w 2010 roku. J. miała być pobita przez kilku policjantów i policjantkę. Ostatecznie policjanci nie usłyszeli żadnych zarzutów, natomiast sprawę Eweliny B. warunkowo umorzono na rok. Policjantka ma też zapłacić Małgorzacie J. 1 tys. zł. Wyrok jest nieprawomocny, a przemyska prokuratura już złożyła odwołanie i czeka na uzasadnienie wyroku.
Sprawa dotyczy wydarzeń z 13 września 2010 roku. Nad ranem skrajem ulicy małżeństwo J. wracało z imprezy. Podjechał do nich radiowóz, następnie drugi i po chwili J. wylądowali na komendzie skuci kajdankami, bo, według funkcjonariuszy, awanturowali się. Małżonkowie mieli dmuchać w alkomat, jednak Małgorzata J. nie zgodziła się. Według jej relacji, dostała wówczas od policjantki w twarz i usłyszała od niej słowa: “Dmuchaj k…wo”.
Nad kobietą mięli pastwić się także inni policjanci, ale śledczy z Prokuratury Rejonowej w Przemyślu uznali, że policjanci nie są winni. Inaczej rzecz miała się z Eweliną B. – Policjantka usłyszała zarzut przekroczenia uprawnień oraz naruszenia czynności narządu ciała do 7 dni – tłumaczy Marek Ochyra, szef przemyskiej prokuratury. Kobieta miała m.in. guzy na głowie oraz siniaki na twarzy. Lekarz, który badał Małgorzatę J. orzekł, że część z jej 14 obrażeń mogła powstać w wyniku upadku, ale reszta jest dziełem osób trzecich.
Przesłuchano wielu świadków, powołano biegłych, nawet badano ślady DNA na rękawiczkach, jakie miała używać podczas bicia Ewelina B.
Bez broni i legitymacji służbowej z połową pensji
W grudniu 2012 roku jarosławski sąd uznał, że policjantka jest winna stawianych jej zarzutów, ale warunkowo umorzył jej sprawę na rok czasu. Sędzia wydaje taki wyrok zwykle wówczas, kiedy wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne, sprawca nie był wcześniej karany i jest wiara sądu w to, że taka osoba nie popełni już więcej przestępstwa. Ewelina B. ma także zapłacić 1 tys. zł Małgorzacie J. Wyrok jest nieprawomocny. – Odwołaliśmy się i czekamy na uzasadnienie wyroku – podkreśla prokurator Ochyra. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się w prokuraturze, że ten wyrok śledczych nie satysfakcjonuje.
Co się dzieje z Eweliną B.? – Jest nadal zawieszona, a więc dostaje m.in. połowę wynagrodzenia, nie ma legitymacji służbowej i broni. Czekamy na prawomocny wyrok i wówczas podejmiemy decyzję co dalej będziemy robić – mówi st. asp. Marta Gałuszka, z Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu.
Grzegorz Anton



11 Responses to "Policjantka z Jarosławia winna, ale bez kary"