Prawdziwą sztuką jest nie dostrzec, że po 2004 roku wyjechały z kraju za chlebem 2 miliony Polaków, a w najbliższych latach ucieknie kolejne 500 tysięcy. Jedyni, którzy tego nie dostrzegli, to posłowie.
W dodatku czują się oni wyśmienicie i myślą, że cały czas w ich ojczyźnie trwa sielanka.W zeszłym tygodniu, w pustym Sejmie – bo po co pracować, jak diety płyną strugą “z urzędu” – kilku obecnych na sali posłów bredziło o związkach partnerskich.
Tymczasem w polskich domach i firmach trwa realny dramat. Zwolnienia pracowników, walka o kolejny dzień. W rozmowach ludzi jakoś nie słychać rozpaczy nad brakiem przepisów regulujących życie gejów i lesbijek. Słychać natomiast rosnące oburzenie na tych 460 wybieranych co cztery lata posłów – dorosłych ludzi, którzy swoim wieloletnim ględzeniem i nicnierobieniem doprowadzili do największej być może, od czasu chrztu Mieszka I, katastrofy demograficznej Polski.
Oj, przejdziecie posłowie do historii! Nazwany Wielką Emigracją przymusowy wyjazd za granicę łącznie 50 tys. powstańców listopadowych to, mówiąc językiem ulicy, “pryszcz” w porównaniu z Wielką Ucieczką ufundowaną przez was dwóm milionom Polaków początkiem XXI wieku.
Sprytnie przemilczacie, że po przeprowadzeniu dwa lata temu Narodowego Spisu Powszechnego okazało się, że z wielu województw, w tym z naszego podkarpackiego, “nagle zniknęło” 12 procent jego dorosłych mieszkańców, głównie młodych ludzi. Jaka będzie przyszłość polskiej gospodarki, gdy tylko z samego Podkarpacia wyemigrowało 100 tysięcy osób w wieku produkcyjnym, czyli tylu, ile razem jest dorosłych mieszkańców Rzeszowa i Krosna razem wziąwszy.
Nie próbujcie zrzucać swojej winy za tę polską tułaczkę jak zwykle na jednego człowieka, premiera czy prezydenta – obojętnie, z której by był on partii, bo to wy wszyscy, 460 dorosłych ludzi stale rządzicie Polską, a nie jedna osoba, czy jedna partia. Wszyscy posłowie, bez względu na to, z jakiej by byli partii PO, PiS, PSL czy SLD, mają w tym dramacie Polski swój udział. Dlatego wszyscy unikają tego tematu jak ognia, który mógłby podpalić lont, powodując wybuch społeczny. Dlatego też z pomocą niektórych mediów kierują uwagę społeczną na nikomu teraz niepotrzebne dyskusje, by sprytnie odwrócić uwagę Polek i Polaków od bałaganu w gospodarce, do jakiego doprowadzili właśnie parlamentarzyści.
Wy, posłowie macie i tak duże szczęście, że młodzi Polacy wolą uciec z rządzonej przez was “niby-zielonej wyspy”. Poprzednie pokolenie rodaków po prostu by was wywiozło z gmachu przy ulicy Wiejskiej w Warszawie na taczkach. Przypomnijcie sobie, co poprzednie pokolenie zrobiło władzy, gdy ta dokonała pamiętnej podwyżki cen cukru.
Gdyby tak móc przenieść was wszystkich 460 w inną rzeczywistość. Gdybyście nagle stali się rozbitkami ze statku, cudem wszyscy dotarli na bezludną wyspę. Czy na niej sami sobą, też tak jak nami byście rządzili? Czy zamiast szukać pożywienia, zaczęlibyście od kłótni pod palmą o to, czy homoposłowi przystoi spać z homoposłem?
Czy naprawdę chcecie, abyśmy uznali, że rządzą nami podstarzali, ustawieni za publiczne pieniądze partyjniacy, z głowami pełnymi problemów łóżkowych, tak znudzeni dobrobytem, że rozmyślający jedynie o homomiłości. Czy w waszej poselskiej wyobraźni na każdej wyspie kokosy same rosną na palmach?
Pobudka, posłowie! Skończcie dyskutować o ustawach rodem z Sodomy i Gomory, a zajmijcie się szukaniem pożywienia na wyspie. Inaczej lepiej byłoby wygnać was 460 z kraju na emigrację, niż pozwolić wam wygnać kolejny milion Polaków.
Tomasz Górnicki



3 Responses to "Wielka Ucieczka Polaków, czyli czas odprawić posłów"