
BARANÓW SANDOMIERSKI. Matka i trójka dzieci zatruci czadem.
Ojciec 43-letniej kobiety prawdopodobnie uratował życie córce i trojgu wnucząt. Mężczyzna we wtorek rano, nie mogąc dostać się do domu, zaalarmował straż pożarną o podejrzeniu, że rodzina mogła paść ofiarą tlenku węgla. Do zdarzenia doszło w Baranowie Sandomierskim koło Tarnobrzega.
– Informacja o zaczadzeniu dotarła do straży pożarnej i policji przed godziną 8 – relacjonuje nadkom. Beata Jędrzejewska–Wrona, oficer prasowy tarnobrzeskiej policji. – Skierowani nie miejsce policjanci ustalili, że w domu zasłabła 43-letnia kobieta i jej troje dzieci: 3,5-letnia dziewczynka, 13 i 15-letni chłopcy.
Jak wynika z naszych ustaleń, w najgorszym stanie był najstarszy z chłopców oraz matka. Gdy na miejsce przybyło pogotowie, chłopiec nie był już przytomny. Natychmiast podjęto reanimację. Resuscytację kontynuowano także w drodze do szpitala Wojewódzkiego w Tarnobrzega. Matkę dzieci także zastano już z objawami zatrucia, kobieta zasłabła i wymiotowała. Najmniejsze objawy zatrucia miały młodsze dzieci: 3,5-latka oraz 13-latek.
Życie czteroosobowej rodzinie najprawdopodobniej uratował ojciec kobiety, który przyszedł rano do ich domu i nie mogąc dostać się do środka, gdyż nikt nie reagował na jego pukanie, powiadomił służby ratunkowe.
Przybyła na miejsce straż ujawniła największe stężenie tlenku węgla w kotłowni domu, gdzie znajdowała się instalacja gazowa. Nie wiadomo jednak na razie, czy przyczyną ulotnienia się czadu była awaria pieca, czy rozszczelnienie instalacji grzewczej w innym miejscu w domu.
Wszyscy poszkodowani po wstępnej diagnozie zostali przetransportowani do szpitala w Stalowej Woli, gdzie znajduje się komora hiperbaryczna. Podawany w niej tlen jest najlepszym sposobem na “odtrucie” osób zaczadzonych.
W tym roku z objawami zatrucia tlenkiem węgla do szpitali na Podkarpaciu trafiło ponad 130 osób. Pięć z nich zmarło.
Małgorzata Rokoszewska


