
Po tym, jak wyszło na jaw, że w ustawianiu gęstej sieci fotoradarów chodzi tylko o ściąganie pieniędzy do budżetu, a nie o bezpieczeństwo, rządzący próbują nieudolnie ratować sytuację deklaracją o przekazaniu wszystkich wpływów na drogi.
Zmasowana krytyka poczynań ekipy Donalda Tuska w sprawie fotoradarów spowodowała, że rządzący próbują PR-owskimi zabiegami przykryć negatywne odczucia większości Polaków. Ostatnio minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Sławomir Nowak nagle zakomunikował, iż wszystkie dochody z systemu fotoradarowego pójdą na budowę dróg i autostrad. Takie zagrywki potwierdzają, że w całej akcji chodzi wyłącznie o pieniądze.
“Mafia radarowa” to najlepsze określenie na to, co wyprawiają władze w sprawie fotoradarów. Widocznie ktoś ma w tym niezły interes, by cały kraj opleść pajęczyną radarowych mierników prędkości. Ponieważ jednak akcja wzbudza sprzeciwy, rządzący próbują marketingowych zagrywek, by zmienić negatywny wydźwięk swoich działań.
– Wspólnie z ministrem finansów zakończyliśmy prace nad projektem zmiany ustawy o Krajowym Funduszu Drogowym tak, aby wszystkie dochody z budowanego sytemu automatycznego nadzoru nad ruchem, czyli z fotoradarów, zasiliły budowę dróg, czyli Krajowy Fundusz Drogowy – zapowiedział kilka dni temu Sławomir Nowak. Dodał, że tym działaniem udowadniają, że celem wzmożenia fotoradarowej kontroli kierowców “nie był cel fiskalny”.
Kasy na drogi nie przybędzie
Najwyraźniej ministrowie Nowak z Rostowskim uważają Polaków za durniów. Przeanalizujmy całą sytuację. Wiadomo, że co roku w uchwalanym przez Sejm budżecie państwa, na remonty, budowę i przebudowę dróg jest przewidziana określona kwota. Warto dodać, że spora część z tych pieniędzy jest marnowana, skoro dziwnym trafem budowa kilometra polskiej autostrady kosztuje więcej niż w Niemczech. W obecnym, 2013 roku, na drogi przewidziano 15 miliardów złotych. Tymczasem wpływy z fotoradarowych mandatów oszacowano na 1,5 miliarda zł. Gdyby miały to być dodatkowe pieniądze, bez których budżet się nie zawali, nikt nie planowałby takiej kwoty.
Co to więc oznacza? Jeśli w Krajowym Funduszu Drogowym pojawią się jakieś dodatkowe pieniądze na drogi uzyskane z fotoradarów, to posłowie przecież uznają, że trzeba o taką kwotę zmniejszyć pieniądze przeznaczone na drogi w budżecie. Potrzeb jest sporo: służba zdrowia, edukacja, policja, wyższe diety poselskie, nagrody dla prezydium Sejmu, itd.
Łupienie obywateli mandatami wystawianymi dzięki fotoradarom od początku miało na celu tylko jedno: ściąganie kasy do budżetu. Opowieści ministra Sławomira Nowaka jak to z Janem Vincentem Rostowskim dobrotliwie zdecydowali o przekazaniu wpływów z mandatów na budowę dróg to “odwracanie kota ogonem”, służące maskowaniu niewygodnej wizerunkowo dla rządu sytuacji. Zwłaszcza, że trudno znaleźć zwolenników fotoradarowych praktyk rządu Tuska.
Krzysztof Propolski



8 Responses to "Nowak z Rostowskim robią z Polaków durniów"