“Tykająca bomba” pod A4 jest w Irlandii

Na odcinku Tarnów – Dębica zanim spadł śnieg, to co zbudowano przed zerwaniem kontraktu, zaczęło poważnie niszczeć. Na zdjęciu widok na odcinek w rejonie Góry Motycznej pod Dębicą. Fot. Artur Getler

PODKARPACIE. Irlandzcy drogowcy wygrali ze swoim rządem. Czy ograją też polskich rządzących po tym, jak usunięto ich z budowy A4 Tarnów – Dębica?

Jedna bomba pod autostradą A4 już wybuchła, w związku z trwającym śledztwem ws. zmowy przetargowej Komisja Europejska wstrzymał dofinansowanie odcinka A4 Radymno – Korczowa. Wciąż trwa jednak konflikt pomiędzy GDDKiA a irlandzką firmą SIAC, która budowała do spółki z Hydrobudową odcinek Tarnów -Dębica. Irlandczycy znaleźli posłuch w Komisji Europejskiej.

No właśnie, budowała, do lipca 2012 r., bo wtedy to burzliwa współpraca pomiędzy GDDKiA a konsorcjum budującym drogę została zerwana. Odcinek Tarnów – Dębica budowało polsko – irlandzkie konsorcjum firm Hydrobudowa i SIAC. Polska cześć konsorcjum w międzyczasie upadła i jest w trakcie likwidacji. Natomiast firma SIAC walczy w sądach z GDDKiA.

SIAC domagał się w sądzie zatrzymania wypłaty gwarancji dobrego wykonania, jaka został przez firmę złożona w momencie podpisania umowy. Irlandczycy chcieli zablokować wypłatę prawie 44 mln zł z gwarancji dobrego wykonania. Twierdzili, że kontrakt został zerwany nie z winy spółki, ale z winy GDDKiA. Polski sąd nie uznał jednak argumentów irlandzkiego wykonawcy.

Irlandczycy zapowiedzieli jednak, że nie złożą broni. Z wcześniejszych zapowiedzi zarządu spółki wynika, że SIAC jest gotowy zaskarżyć GDDKiA do Europejskiego Trybunału, jeśli przed polskimi sądami nie wywalczy swoich racji. Irlandczycy zapowiedzieli też, że będą walczyć o swoje w Komisji Europejskiej i znaleźli tam posłuch. Komisja zleciła w Polsce kontrole kontraktów prowadzonych przez GDDKiA.

Strona polska jest spokojna. GDDKiA podkreśla, że nie dopuściła się na tym kontrakcie żadnych nieprawidłowości. Wyników audytu jeszcze nie znamy, wciąż trwa. Pretensji SIAC-u nie należny jednak lekceważyć. Firma ma już doświadczenie w takich sporach, bo wcześniej ograła przed Komisją Europejską własny rząd.

***
Cóż jednak można powiedzieć o tych zapewnieniach “strony polskiej” w kwestii dróg. Według tych zapewnień, autostrada miała być gotowa na Euro 2012, a nie wiadomo czy uda się ją zbudować przed 2015 rokiem. Wszystkie przetargi miały być przeprowadzone prawidłowo, a jednak prokuratura oskarżyła w tej sprawie 11 osób, w tym byłego dyrektora warszawskiego oddziału GDDKiA, a Komisja Europejska zatrzymała Polsce 3,5 mld zł dotacji. Do tego na budowie splajtowały setki firm wykonawczych i podwykonawczych. Czy wszystko więc jest w porządku i nie powinniśmy się bać Irlandczyków?

Artur Getler

15 Responses to "“Tykająca bomba” pod A4 jest w Irlandii"

Leave a Reply

Your email address will not be published.