
RANIŻÓW. Jak można oszczędzać na bezpieczeństwie ludzi? – pytają druhowie.
Wójt Daniel Fila radykalnie obciął gminną dotację dla ochotniczych straży pożarnych. Druhowie są w szoku. – Kiedy zobaczyłem, ile pieniędzy ma trafić do OSP, zaczęło mną telepać. Wychodzi na to, że już wiosną zabraknie nam na gaz, na prąd, na wszystko – nie kryje emocji Bogdan Mul (46 l.), radny i strażak ochotnik z Mazurów.
Na ostatniej sesji Rady Gminy wójt Daniel Fila (31 l.) tłumaczył, że tnąc w kosztach, szuka oszczędności. – Przyjąłem rezygnację gminnego komendanta OSP – wyjaśniał wójt. – Był on zatrudniony na czas nieokreślony. Na jego miejsce przyjdzie nowy, bo tak mówi ustawa, ale zmieni się dla niego forma płatności. Poza tym część umów o pracę w jednostkach OSP uległo rozwiązaniu, nie zostały one przedłużone. To kolejne oszczędności – dowodził.
Fila: – To nie mój wymysł. Tak mówi ustawa
Inne są z kolei przyczyny cięć w OSP w: Raniżowie, Mazurach i Woli Raniżowskiej. – Te jednostki wykazały prowadzenie działalności gospodarczej, za co nie będziemy płacić ze względu na dyrektywy państwowej – zaznaczył Fila. – Natomiast nie wyobrażam sobie, że gmina pozostawiła jakąkolwiek jednostkę OSP bez środków. Tak nie będzie – zapewnił wójt.
Riposta Mula była natychmiastowa. – Wychodzi na to, że strażacy są karani za to, że prowadzą działalność kulturalną we wsi – wkurzał się. – Przecież to w remizach odbywają się wszystkie zebrania i imprezy. Jako strażacy złożyliśmy się na “Mazurskie Kolędowanie”. Tak wygląda ta działalność gospodarcza, o której mówi wójt. I za to jesteśmy karani.
– Nie jest to moim wymysłem. Tak mówi ustawa – odpowiadał wójt Fila. – Jednostka OSP w Mazurach złożyła deklarację, że prowadzi działalność gospodarczą. Ona jest nikła, zdajemy sobie z tego sprawę, ale jest, i gmina jest zobligowana do podzielenia się kosztami ze strażakami. Nie można zrobić inaczej, bo zapłacimy karę. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ludzie za to, że chcą coś robić dla swojej społeczności, są karani durnymi przepisami.
***
Strażacy (ochotnicy i zawodowi) od lat lokują się w czołówce grup z najwyższym zaufaniem społecznym. Oni nie tylko walczą z żywiołami, ale również prowadzą szeroko pojętą działalność kulturalną (czasem jedyną) na coraz bardziej wyludniających się wsiach w regionie. Oszczędzać można, nawet trzeba, ale nie takim kosztem społecznym.
Paweł Galek



5 Responses to "Strażakom zabraknie na prąd i gaz! Już… na wiosnę?"