Coraz dłuższe kolejki po darmową zupę

– Darmowe posiłki są wydawane teraz w zupełnie innej części miasta. Być może dla wielu osób wcześniejsza lokalizacja jadłodajni była zbyt odległa, a tu gdzie jest teraz, łatwiej im dotrzeć. Sprawdzimy, czy liczba wydawanych posiłków jest niewystarczająca – zapewnia Elżbieta Miernik-Krukurka. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Rośnie liczba ubogich. Na terenie miasta doliczono się aż 87 bezdomnych.

Bieda zaczyna dawać się we znaki tarnobrzeżanom. Po darmową zupę, której przygotowanie i wydawanie sponsoruje Urząd Miasta przychodzi codziennie kilkadziesiąt osób, ale nie każdy odchodzi sprzed okienka z talerzem z ciepłym posiłkiem.

Osoby bezdomne lub znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej mogą w Tarnobrzegu skorzystać z darmowego posiłku, który od 1 lutego wydawany jest w jadłodajni „U Zbycha” przy ul. 1 Maja 3.

– Zgodnie z umową, dziennie wydawanych jest 60 porcji zupy. Skorzystać z niej można w określonych godzinach, o których informujemy w ogłoszeniach, które zostały powieszone w różnych punktach miasta – przyznaje Elżbieta Miernik-Krukurka (43 l.), dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.

Według informacji, jakie dotarły do naszej redakcji, liczba zakontraktowanych z jadłodajnią posiłków jest niewystarczająca, gdyż codziennie pod wskazany przez MOPR adres przychodzi więcej niż 60 osób lub też, jak informują nas sami zainteresowani, zdarza się, że jedna osoba bierze więcej niż jedną porcję.

– Niektórym wydawany jest więcej niż jeden talerz zupy – mówi mężczyzna (30 l.), któremu zdarzało się, że po wydaniu 60 porcji musiał odejść z kwitkiem. – Z tego co wiem, są też osoby, które biorą zupę w słoikach dla psów, a potem bezdomnym, którzy naprawdę znajdują się w ciężkiej sytuacji życiowej i jest to dla nich jedyny porządny posiłek w ciągu dnia brakuje.

Przetarg na gotowanie zup dla najuboższych wygrał pan Zbigniew Szczytyński (53 l.) który przez trzy wcześniejsze lata przygotowywał już dla MOPR posiłki dla osób ubogich.

– Gotujemy tyle, za ile płaci nam gmina. Wydajemy 60 porcji, tak jak obliguje nas umowa – przyznaje właściciel jadłodajni. – Czy przychodzi więcej osób? Owszem, zdarza się, że przychodzi ich nawet 80 czy 90 i nie jesteśmy w stanie wydać im zupy, nie jest to jednak nasza wina. Przykro mi słuchać, że bezdomny, który ma pretensje o to, że nie dostaje zupy, nie przyzna, że nawet wtedy kiedy ją dostał, potrafił mnie okraść, a taka sytuacja miała miejsce.

Zbigniew Szczytyński przyznaje, że osoby, które przychodzą po darmową zupę proszą nieraz o to, by wydać im dodatkową porcję dla kogoś, kto został w domu; dla męża lub dzieci.

– Być może wcześniej było wydawanych więcej porcji, bo ks. Michał Józefczyk, który tym kierował, miał takie możliwości. Otrzymywał także darmowe jogurty, które przekazywał potrzebującym. Ja takich możliwości nie mam – dodaje pan Zbigniew.

Dyrektorka MOPR przyznaje, że osoby korzystające od dłuższego czasu z darmowych posiłków mogą odczuć zmianę po tym, jak zupy przestały być wydawane przy parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy także z innego powodu.

Małgorzata Rokoszewska

3 Responses to "Coraz dłuższe kolejki po darmową zupę"

Leave a Reply

Your email address will not be published.