
STALOWA WOLA. Cywilizacyjna rewolucja w szkole kosztem urzędniczych wydatków. Jest co podziwiać.
To chyba pierwszy przypadek takiej zamiany, ale i pierwszy, przy którym nie protestowali uczniowie. Tak stało się w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 i to bez uszczerbku dla kultury fizycznej uczniów. Zyska na tym tylko kultura gastronomiczna, bo tak nowoczesnej kuchni nie ma nie tylko żadna szkoła, ale i niejedna dobra restauracja.
Z góry wyjaśniamy, że stalowowolska szkoła średnia kształci m.in. ekonomistów, kucharzy, hotelarzy i architektów krajobrazu. O ile ci pierwsi nie mogą narzekać na warunki, to pozostali mieli już trudności z praktyczną nauką zawodu. Dziś nie da się wykształcić przyszłego szefa dużej kuchni, dysponując małą kuchenką gazową.
Kuchni zazdroszczą im restauracje
Starostwo Powiatowe, które sprawuje opiekę nad szkołą, postawiło się. W kasie starosty znalazło się ponad milion zł, który został zainwestowany w ZSP nr 3. W szkole powstała nowa pracownia architektury krajobrazu i… hotelowa recepcja, w niczym nieustępująca podobnym stanowiskom w poważnych hotelach. Wszystko to nic w porównaniu z kuchnią. Dwie pracownie z kilkunastoma stanowiskami powstały w starej sali gimnastycznej. Uczniowie od kilku lat mają nową halę i boisko ze sztuczną nawierzchnią. Nie będzie więc umniejszania zajęć sportowych.
– Nie oszukujmy się – mówi Paweł Ciołkosz (43 l.), dyrektor ZSP nr 3. – W porównaniu z tym, co mieliśmy, to prawdziwy skok cywilizacyjny. Podejrzewam, że pracowni gastronomicznych już zazdroszczą nam niektóre dobre restauracje.
I niech ich właściciele się cieszą. Ostatecznie dostaną dobrych kucharzy, wykształconych w bardzo dobrych warunkach.
jam


