Handlowcy fałszują… polskie pomidory i ogórki

Jerzy Wiśniewski, podkarpacki wojewódzki inspektor kontroli jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych przyznaje, że sprzedawanie pomidorów z Zachodu jako polskich jest oszustwem, które jest karalne. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Płacąc wysoką cenę za polskiego pomidora, możesz dostać pomidora o smaku waty holenderskiego lub hiszpańskiego.

Na jednym tylko tirze pomidorów można zarobić około 100 tys. zł! W jaki sposób? Fałszując warzywa, np. pomidory i ogórki sprowadzane do nas z Holandii, Hiszpanii czy Maroka. Proceder jest bardzo prosty. Tanie pomidory z Zachodu przepakowywane są do polskich opakowań i jako świeże, soczyste oraz pełne smaku sprzedawane właśnie po cenach wyższych. – W tym roku okres ogrzewania szklarni wydłużył się o 6 tygodni. To są dodatkowe i to ogromne koszty. Na kartonie polskie pomidory są droższe od tych zachodnich o trzydzieści kilka złotych. Przez fałszowanie i zimę może być tak, że hodowcy nie dociągną do przyszłego roku – mówi nam jeden z rolników.

Skąd taki rozrzut w cenie naszych pomidorów, a tych z Zachodu? – Choćby dlatego, że transport pomidorów z Holandii czy Hiszpanii kosztuje około 5 tys. zł. Mniej więcej tyle samo płaci hodowca za ogrzewanie szklarni tylko za jeden dzień – mówi nam jeden z rolników.

Na Zachodzie odpadają koszty za ogrzewanie i stąd głównie różnica w cenach. Czym się różnią oprócz ceny? – Muszę to otwarcie powiedzieć, ale nasze pomidory są najlepsze w smaku w całej Unii Europejskiej – mówi Stanisław Bartman, szef Podkarpackiej Izby Rolniczej.

Fałszowanie pomidorów to dochodowy interes
Nic by się jednak nie działo, gdyby ludzie sami decydowali, czy chcą tańszego holenderskiego lub marokańskiego pomidora, czy pomidora z Podkarpacia.

Kłopot w tym i dotyczy on nie tylko pomidorów, ale także np. ogórków, że niektórzy nieuczciwi importerzy, hurtownicy czy handlowcy przepakowują dużo gorszej jakości warzywa do opakowań polskich producentów. Oczywiście później w sklepach dostajemy produkt z Zachodu w cenie tego pochodzącego z “polski”. – Na jednym tirze można zarobić ponad 100 tys. zł – mówi nasz informator. – Co więcej, klient się zrazi do tych prawdziwych polskich warzyw, bo zamiast pomidora dostanie w smaku coś co przypomina watę – dodaje.

Czy ktoś to kontroluje?
– Taki proceder uprawiany jest głównie w okresie, kiedy trzeba ogrzewać szklarnie. Jeżeli handlowcy robią takie zamiany, to jest to jak najbardziej oszustwo i to zagrożone karami – mówi Jerzy Wiśniewski, podkarpacki wojewódzki inspektor kontroli jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych. – W sklepie możemy dać mandat do 500 zł, ale już sprawy o fałszowane wielkich ilości warzyw np. przez hurtowników, czy importerów znajdą swój finał w prokuraturze – dodaje.

Na Podkarpaciu w pierwszym kwartale 2013 r. sprawdzono pod kątem fałszowania warzyw pięć sklepów i kontrole nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Zgłoszeń z zewnątrz nie było. Sklepy wybrali sami kontrolerzy. – Tyle tylko, że kontrole i to takie dokładne powinny być przeprowadzane u dużych importerów czy hurtowników, a nie w małych sklepach – mówi nam jeden z rolników.

Grzegorz Anton

7 Responses to "Handlowcy fałszują… polskie pomidory i ogórki"

Leave a Reply

Your email address will not be published.