
TARNOBRZEG. Trzech bezdomnych twierdzi, że zostali zatrzymani w centrum miasta i wywiezieni na tory kolejowe. Przed nadjeżdżającym pociągiem uciekli w ostatnich chwili.
Andrzej Kwiatkowski (30 l.), Daniel Dąbrowski (33 l.) i Michał Zachwiej (41 l.), trzej bezdomni z Tarnobrzega twierdzą, że późnym wieczorem 2 marca zostali zatrzymani w centrum miasta przez Straż Miejską i pełniący nocny patrol strażnicy wywieźli ich na tory kolejowe.
Pierwszy sygnał o tym poważnym zarzucie dotarł do nas zaledwie dwa dni po opisywanym przez bezdomnych zdarzeniu. Mężczyźni przyszli do naszej redakcji i przedstawili zarzuty przeciwko strażnikom. Ponieważ byli jednak wówczas nietrzeźwi, obiecaliśmy im, że do tematu wrócimy, gdy nie będą „wypici”.
W ciągu kolejnych dni, panowie Andrzej, Daniel i Michał odwiedzali nas jeszcze kilkakrotnie. Prosili o pomoc, o wstawienie się za nimi w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie i u władz miasta. Za każdym razem wracali także do feralnej nocy i wywózki na tory.
Kazali się pakować
– To było około godziny 22-23 w sobotę 2 marca. Byliśmy pod Kauflandem. Mieliśmy przy sobie trochę pieniędzy zarobionych na ustawianiu wózków, gdy nagle podjechała Straż Miejska i zgarnęła nas. Jeden ze strażników kazał nam się pakować do samochodu, a potem wywieźli nas na tory – twierdzi pan Andrzej. Słowa te potwierdzają dwaj pozostali mężczyźni.
Bezdomni po opisywanym przez siebie incydencie, 4 marca przyszli nie tylko do naszej Redakcji, odwiedzili także magistrat, gdzie złożyli skargę na działanie Straży Miejskiej.
W odpowiedzi na skargę otrzymali pismo, że skarga jest bezzasadna i nie zasługuje na uwzględnienie.
Za moich ludzi ręczę obiema rękami
O interwencję wobec bezdomnych zapytaliśmy także komendanta Straży Miejskiej.
– Nie było żadnego zgłoszenia dotyczącego bezdomnych przebywających pod Kauflandem, pracujemy do 22, a ci panowie twierdzą, że zostali wywiezieni później, więc to nie mogli być moi ludzie. Za tych zresztą, którzy tego dnia pełnili patrol, ręczę obiema rękami – mówi Robert Kędziora, komendant Straży Miejskiej w Tarnobrzegu. – Może pomylili sobie Straż Miejską z firmą ochroniarską, albo jeszcze z kimś innym. Sklep Kaufland leży na prywatnym terenie, którego my nie patrolujemy bez wezwania.
Wywiezieniu bezdomnych zaprzecza także ochrona sklepu. Pracujący tam ochroniarze przyznają, że osoby takie często kręcą się przy sklepie, ale jeśli nie są agresywne, nikt nie wzywa Policji, czy Straży Miejskiej na interwencję. – My nawet nie mamy żadnego samochodu, którym moglibyśmy kogokolwiek wywieźć – mówi jeden z ochroniarzy.
Bezpodstawne pomówienia?
Kilka dni po zdarzeniu opisywanym przez bezdomnych, mężczyźni wrócili na tory i pokazali miejsce, w którym zostali porzuceni. Położyli się na torach tak, jak wówczas mieli zostać na nich porzuceni.
– Wiemy, że nasze słowa niewiele znaczą, ale dlaczego mielibyśmy kłamać? – pyta pana Andrzej. – Co mielibyśmy przez to zyskać? Jesteśmy bezdomni, jesteśmy nawet alkoholikami, ale to znaczy, że ktoś może nas tak traktować.
Zarzuty wytoczone przez tarnobrzeskich bezdomnych są bardzo poważne, mężczyźni prócz swoich słów nie mają jednak żadnego dowodu, że doszło do tego incydentu.
Małgorzata Rokoszewska



10 Responses to "Wywieźli ich na tory i porzucili?"