Sejmikowa koalicja wyrzeka się Mirosława Karapyty. Jak długo będzie marszałkiem?

– Czuję dyskomfort w stosunku do proporcji między zarzutami, a tym co zrobiłem dla województwa – mówi marszałek Karapyta i nie zamierza rezygnować ze swojej funkcji. Fot. Wit Hadło

Podejrzany o korupcję marszałek Podkarpacia nie złożył rezygnacji i wrócił w piątek do pracy. Radni wszystkich klubów chcą go jednak odwołać.

– Nie czuję się winny – mówi podejrzany o korupcję Mirosław Karapyta i nie zamierza opuszczać stanowiska marszałka województwa. Zrezygnował natomiast ze wszystkich partyjnych funkcji i członkostwa w PSL, bo partyjni koledzy wydali na niego „polityczny wyrok”. Podobną postawę przyjęli radni koalicji w Sejmiku PO-PSL-SLD, którzy na piątkowej nadzwyczajnej sesji złożyli wniosek o odwołanie Karapyty. W obronie marszałka, w świetle telewizyjnych kamer, stanął zaledwie jeden radny.

W uzasadnieniu wniosku znalazło się tylko jedno zdanie, iż odwołanie „wynika z potrzeby ustabilizowania sytuacji i zapewnienia skutecznego zarządzania w województwie podkarpackim”. Podpisało się pod nim 15 radnych koalicji, ale wniosek popiera również opozycja.

– My już od dłuższego czasu wzywamy marszałka, by zrezygnował ze swojej funkcji. Ale gdy na poprzedniej sesji składaliśmy taki wniosek, to spotkaliśmy się z brutalnym atakiem ze strony radnych koalicji, że to my szkodzimy województwu – mówił przewodniczący klubu PiS, Wojciech Buczak. – Niech o wyrokach rozstrzygają sądy, ale dymisja marszałka potrzebna jest do tego, by województwo nie traciło materialnie i wizerunkowo, bo my, jako parlament lokalny, powinniśmy zajmować się działaniami na rzecz rozwoju regionu, a nie debatami na temat problemów marszałka – dodał. Nikt, nawet sam marszałek, nie odpowiedział na jego słowa.

– Żaden wnioskodawca odwołania marszałka nie ma dzisiaj odwagi przemówić – skomentował nagły paraliż koalicji radny Prawicy Rzeczypospolitej Bogdan Romaniuk, zaś obecni na sali parlamentarzyści PiS zwrócili uwagę, że na nadzwyczajnej sesji nie pojawili się architekci sejmikowej koalicji, czyli posłowie Jan Bury (PSL), Zbigniew Rynasiewicz (PO) i Tomasz Kamiński (SLD): – Wtedy stali przed budynkiem i zapowiadali świetlaną przyszłość, a dzisiaj zabrakło im odwagi, by uzasadnić odwołanie marszałka? – grzmiał senator Andrzej Matusiewicz. Postawę marszałka skomentował sportowym porównaniem: – Rober Lewandowski strzelił cztery bramki Realowi Madryt, a pan marszałek strzelił cztery gole Podkarpaciu, tyle że są to gole samobójcze.

Jedynym, który stanął w obronie marszałka, był radny SLD Edward Brzostowski. – Zarzuty nie są winą. Ja też pana posła mogę oskarżyć, że pan jakąś dziewczynę za tyłek złapał – rozbawił wszystkich zebranych. Nikt inny jak właśnie Brzostowski nie rozumie lepiej sytuacji, w jakiej znalazł się marszałek Karapyta, bo sam 10 lat temu został zatrzymany przez CBŚ w związku z tzw. aferą paliwową (zwolniono go za poręczeniem majątkowym w wysokości 50 tys. zł). Tylko dlaczego podpisał się pod wnioskiem o odwołanie marszałka?

Sam Karapyta zabrał głos dopiero po debacie: – Dyskusja miała charakter czysto polityczny. W tym uzasadnieniu nie było żadnej oceny. Gdybyśmy prześledzili zadania statutowe marszałka i to, co powinno się robić dla województwa na zewnątrz, to było to takie pustosłowie, że nagle jest tragedia na Podkarpaciu – ocenił. Pytany przez dziennikarzy o swoją postawę, stwierdził, że nie może złożyć rezygnacji, bo podejmuje „walkę prawną o swoją pozycję”. – Czuję troszeczkę dyskomfort w stosunku do pewnych proporcji między zarzutami, a tym co zrobiłem dla województwa. Przez dwa i pół roku niejednokrotnie dynamicznie działałem z wieloma osobami i nie jestem w stanie powiedzieć, że akuratnie w tym czy w tym hotelu zjadłem obiad i kto płacił za obiad – tłumaczył.

Marszałek odniósł się również do niektórych zarzutów prokuratorskich. – Czy pomoc przedsiębiorcom jest nadużyciem? Bo tam niejednokrotnie na granicy prawa nazywa się to korzyścią majątkową. To jest dyskusja prawna i ja podjąłem tę walkę. Smuci mnie jednak to, że nie znajduję w niej sprzymierzeńców, a wyroki wydaje się jeszcze przed stanowiskiem sądu w tej sprawie. Ja absolutnie nie czuję winny – zapewnia wciąż urzędujący marszałek i mówi, że w sejmiku będzie reprezentował od teraz swoich wyborców. Głosowanie nad jego odwołaniem odbędzie się pod koniec maja.

Arkadiusz Rogowski

5 Responses to "Sejmikowa koalicja wyrzeka się Mirosława Karapyty. Jak długo będzie marszałkiem?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.