
RZESZÓW. – Ktoś, kto myśli, że w centrum miasta będą puste tereny, na których będą rosły mlecze, jest w błędzie – mówi prezydent Tadeusz Ferenc (73 l.).
Dyskusja na temat budowy płatnych kortów tenisowych na osiedlu Drabinianka zdaje się nie mieć końca. Po raz czwarty trafiła na sesję Rady Miasta Rzeszowa (21.05).
– Według mnie to żenujące, żeby czwarty raz obradować na ten temat, skoro już tyle razy była odmowna decyzja radnych – mówi Jolanta Kaźmierczak (55 l.), radna PO. – Zakończmy już ten temat – dodaje Bogusław Sak (56 l.), radny Rozwoju Rzeszowa. Prezydent Tadeusz Ferenc nie chce jednak odpuścić.
Mieszkańcy sprzeciwiają się komercyjnej zabudowie obecnie zielonych terenów przy ul. Granicznej i ul. Zielonej, a władze miasta usilnie chcą, aby powstały tam cztery płatne korty tenisowe. Ci pierwsi od dłuższego czasu wysyłają pisma i proszą urzędników o zmianę planów, ci ostatni wciąż próbują „przepchnąć” projekt uchwały – plan zakładający oddanie blisko 75-arowej działki w wieczyste użytkowanie prywatnemu inwestorowi pod budowę wspomnianych kortów.
Co ciekawe, w projekcie zabudowy ok. 3,5 ha terenów pojawiła się nawet informacja o tym, kto korty wybuduje. – To my już bez przetargu wiemy, że będzie to Klub Sportowy Czarni? – śmieje się Robert Kultys (47 l.), radny PiS. – Rzeczywiście, ta informacja niepotrzebnie się tu znalazła – odpowiada zaskoczona Anna Raińczuk (63 l.), dyrektor Biura Rozwoju Miasta. Uchwała po raz kolejny nie zyskała poparcia radnych.
Korty mogą być na os. Kotuli
– Rada powinna zająć się tematami, które są niezałatwione, a ważne dla mieszkańców. Z inwestorem były już prowadzone rozmowy i jest zainteresowany budową kortów na osiedlu Franciszka Kotuli, więc to nie jest tak, że oddalimy od siebie inwestora – mówi Kaźmierczak.
– Teren trzeba uatrakcyjnić – broni pomysłu Konrad Fijołek (37 l.), wiceprzewodniczący Rady Miasta z ramienia SLD. – Uważam, że na Kotuli nie są potrzebne korty, ale coś, z czego będą mogły korzystać dzieci.
Rada osiedla Franciszka Kotuli, której przewodniczącą jest Jolanta Kaźmierczak, zaproponowała inwestorowi dwie lokalizacje kortów: jedną przy ul. Błogosławionej Karoliny między placem zabaw a sklepem spożywczym, drugą: za obecnie budowanym kompleksem oświatowym. – Spotkanie już się odbyło i wszystkie strony są zadowolone – przekonuje Kaźmierczak.
***
Działanie prezydenta pokazuje tylko, jak mało liczy się on ze zdaniem mieszkańców i z decyzjami radnych. Mimo protestów i braku zgody na budowę kortów tenisowych, z uporem maniaka próbuje „przepchnąć” projekt uchwały. Skoro zainteresowany tematem inwestor nie widzi przeszkód, by wybudować je gdzie indziej, to czy gra jest warta świeczki?
Ewelina Nawrot



10 Responses to "Prezydent upiera się przy kortach tenisowych na Drabiniance"