Pół Rzeszowa pogrążyło się w ciemnościach

Ok. godziny 21 w dużej części Rzeszowa zabrakło prądu. Na kilka godzin pół miasta pogrążyło się w ciemności. Fot. Wit Hadło
Ok. godziny 21 w dużej części Rzeszowa zabrakło prądu. Na kilka godzin pół miasta pogrążyło się w ciemności. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Awaria elektryczności pozbawiła prądu połowę miasta.

Ok. godziny 21 światło zgasło w mieszkaniach, hipermarketach, restauracjach, kinach, stacjach paliw. Nie świeciły się też uliczne latarnie. – Kiedy zgasło światło, zamknęliśmy sklep. Gdy stało się jasne, że prądu może nie być kilka godzin, zaczęliśmy pakować do samochodów towar z chłodni – lody i mrożonki, żeby szybko przewieść je tam, gdzie jest prąd, potem do zamówionego samochodu chłodni zaczęliśmy pakować wędliny i mięso – mówi Marcin, pracownik jednego ze sklepów przy ul. Wincentego Pola.

Prądu nie było m.in. na al. Powstańców Warszawy, ul.: Hetmańskiej, Krzyżanowskiego, Rejtana i Chopina, Wincentego Pola, Sikorskiego i Podwisłocze. Bez prądu byli mieszkańcy osiedli: Piastów, Nowe Miasto, Śródmieście, Biała, Pobitno, Drabinianka, Grota-Roweckiego, Słocina, centrum. Światło zgasło w kinie Helios. W Millenium Hall paliły się tylko światła awaryjne. Z energią elektryczną nie było problemu po zachodniej stronie miasta, np. na osiedlu Kotuli, Krakowskiej Południe.

– Doszło do awarii dwóch punktów głównego zasilania miasta. Natychmiast zmobilizowaliśmy wszystkie siły, żeby jak najszybciej przywrócić dopływ prądu – mówi Łukasz Boczar, rzecznik PGE Dystrybucja S.A. Rzeszów.

Nie działały windy i domofony
– Strażacy wyjeżdżali do trzech zgłoszeń w sprawie wind, które utknęły między piętrami. Takie zdarzenia zanotowaliśmy na ul. Podwisłocze i ul. Krzyżanowskiego – mówi dyżurny Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratunkowej w Rzeszowie. – Było też kilka fałszywych alarmów, kiedy podczas odpalania zastępczych agregatów prądotwórczych dochodziło do zadymienia pomieszczeń. W sumie była to spokojna noc.

Niektórzy mieszkańcy nie mogli także dostać się do domów, bo drzwi wejściowe obsługiwane domofonami, nie dawały się otworzyć bez prądu.

Najwcześniej prąd powrócił na ul. Sikorskiego
– Światła nie było dosłownie kilka minut. Ledwie udało mi się odszukać świeczki i zapalić je, gdy prąd wrócił – mówi Anna M., mieszkanka ul. Sikorskiego.

Po godzinie od wyłączenia prąd przywrócono na Pobitnem i w Śródmieściu. Kilkanaście minut później w Krasnem, na ul. Popiełuszki i Niepodległości.

– O północy prąd płynął już do 99 proc. odbiorców. O godzinie 1 w nocy dotarł już do wszystkich – mówi Boczar.

Wciąż trwa ustalanie przyczyn awarii. Wstępnie wiadomo, że w stacji energetycznej w Krasnem koło Rzeszowa samoczynnie uszkodził się wyłącznik na linii wysokiego napięcia, przez co wyłączone zostały dwa z czterech głównych punktów zasilania miasta, na Nowym Mieście i ulicy Hetmańskiej. – Powołaliśmy specjalną komisję, która wspólnie z producentem sprzętu zbada przyczyny awarii – mówi rzecznik PGE.

Dlaczego jednak aż pół miasta zostało bez prądu? Przecież powinno zadziałać zasilanie awaryjne? – Oczywiście, miasto ma podwójne zabezpieczenie tzw. pierścieniowe. Jeżeli jeden główny punkt zasilania się wyłączy, to drugi powinien automatycznie przejąć zasilanie. Niestety, awaryjne zasilanie było akurat w remoncie. Dzięki temu jednak, że zmobilizowaliśmy wszystkie siły, udało się dość szybko przywrócić prąd. Nasi pracownicy robili tymczasowe obejścia na linie średniego napięcia.

Skutki awarii odczuło kilkanaście, a przez 20 minut nawet 40 tys. mieszkańców Rzeszowa.

Anna Moraniec

15 Responses to "Pół Rzeszowa pogrążyło się w ciemnościach"

Leave a Reply

Your email address will not be published.