Przegonią dzieci ze strumyka

Pod skrzydłami Dedala i Ikara zabawa jest najprzedniejsza. Co tam groźne kamery na słupach, gdy temperatura przekracza 30 stopni, a w mieście nie ma żadnej innej fontanny. Fot. Jerzy Mielniczuk
Pod skrzydłami Dedala i Ikara zabawa jest najprzedniejsza. Co tam groźne kamery na słupach, gdy temperatura przekracza 30 stopni, a w mieście nie ma żadnej innej fontanny. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Nikt nie przypuszczał, że strumyk bez nazwy, ale z fontanną, tak przypadnie do gustu najmłodszym mieszkańcom. Tym kamery i kary są niestraszne.

Upłynęło zaledwie kilka dni, kiedy to na obrzeżach parku miejskiego trysnęła fontanna, a już magistrat ma z nią kłopot. Nie tyle z wodotryskiem, co z amatorami kąpieli w nim. Dowiedzieliśmy się, że niektóre elementy fontanny zostały zepsute. Nie ma innej rady, jak tylko przeganianie dzieci. Pozostaje tylko pytanie, kto ma robić za przeganiacza?

Za blisko 3 mln zł, głownie z kasy unijnej, został częściowo odmieniony park. Jego obrzeżem płynie dziś sztuczny strumyk, przez który przerzucone są gustowne mostki, a tu i tam w górę biją podświetlane strugi wody. Pech chciał, że odkręcenie kurka z wodą zbiegło się z nie lada upałami. Mieszkańcy potraktowali więc rzeczkę i fontanny jako prezent od władz na gorące dni.

Zdążyć przed całkowitą dewastacją
Nad strumykiem zrobiło się rojno, jakby płynęła nim złotonośna woda. Fontannę zajęła dzieciarnia, której kibicują rodzice i dziadkowie odpoczywający na pobliskich ławkach. Wszyscy za nic mają kamery, które dzień i noc obserwują nową miejską atrakcję. Kilka dysz fontanny już zostało zapchanych błotem, czasami niedomaga kolorowe podświetlenie wodotrysku. Naprawy nie są tanie i magistrat w obawie o całkowitą dewastację fontanny rozmawia z policją oraz ochroniarzami, by mundurowi bardziej zdecydowanie stanęli w obronie wodotrysku. Sęk w tym, że ani jedni, ani drudzy nie kwapią się do gonitw za dziećmi, bo to po prostu głupio by wyglądało.

Jakkolwiek by na tę patową sytuację nie patrzył, to magistrat sam jest sobie winien. Upały męczą mieszkańców, a baseny w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji są nie wiedzieć czemu zamknięte. W Sanie też kąpać się nie wolno, więc dziatwa szuka ochłody w jedynym w mieście wodotrysku. Gdyby takich miejsc było więcej, dewastacji by nie było.

Ratując najnowszą inwestycję, urzędnicy miejscy skierowali się po przykłady do większych miast, jak Kraków czy Lublin. Tam w upalne dni włączane są zraszacze wody. Kilka mniej gustownych niż fontanna z rzeźbą takich urządzeń mogłoby sprawę załatwić. Trzeba tylko znaleźć miejsca do ich ustawienia i oczywiście pieniądze. Na pewno mniejsze niż na ewentualną naprawę fontanny z Ikarem i Dedalem.

jam

One Response to "Przegonią dzieci ze strumyka"

Leave a Reply

Your email address will not be published.