
STALOWA WOLA, TARNOBRZEG. Kontakty wyrobione podczas urzędowania są zbyt cenne, by po zakończeniu pracy z nich nie korzystać. Były wicemarszałek tylko kilka dni nie miał zajęcia.
W ub. tygodniu informowaliśmy, że były wicemarszałek Zygmunt Cholewiński (51 l.) został doradcą prezydenta Tarnobrzega. Już po kilku dniach Norbertowi Mastalerzowi (41 l.) doradcy pozazdrościł Andrzej Szlęzak (51 l.) i też zatrudnił byłego marszałka u siebie na identycznym stanowisku. – Poradzę sobie – zapewnia Zygmunt Cholewiński.
Cholewiński z gabinetu wicemarszałka musiał wyprowadzić się po przejęciu władzy w Sejmiku przez PiS. W kieszeni został mu tylko mandat radnego. Trudno mu było liczyć na kolegów partyjnych, bo takich nie ma. We władzy wojewódzkiej co prawda reprezentował PO, ale członkiem tej partii nie jest. W domu długo się nie nudził.
Życzyć sobie każdego takiego marszałka
Pierwszy do człowieka z wpływami, bo za takiego były marszałek jest uważany, rękę wyciągnął prezydent Tarnobrzega. Powierzył mu doradztwo w sferze szerokich działań związanych z programami unijnymi i integracji europejskiej. Na tym niewątpliwie Cholewiński się zna, bo w Urzędzie Marszałkowskim dokładnie za to odpowiadał. W Tarnobrzegu doradztwo takie zostało wycenione na 2,5 tys. zł miesięcznie. Prezydent Stalowej Woli zrozumiawszy swoje gapiostwo, po kilku dniach zadzwonił do kolegi marszałka, z którym są na ty i zaproponował mu identyczne stanowisko. Za takie samo doradztwo zapłaci jednak o 500 zł mniej. To skąpstwo można zrozumieć, bo wcześniej eksmarszałek dostał tytuł „Zasłużonego dla Stalowej Woli”, a Szlęzak przy każdej okazji go chwali.
– Tylko sobie życzyć, byśmy z każdym marszałkiem mieli tak dobre kontakty, jak z marszałkiem Cholewińskim – powiedział na ostatniej sesji samorządu miejskiego prezydent, a radni brawami podziękowali byłemu marszałkowi za sprzyjanie sprawom ich miasta.
– Pieniądze tu mają najmniejsze znaczenie, bo mam z czego żyć – mówi Zygmunt Cholewiński. – Jestem w pełni sił, a tu nagle zbudziłem się rano i dotarło do mnie, że nie mam pracy. To było coś strasznego. Na szczęście nie trwało to długo. Teraz mam zajęcie, na którym się znam i udowodnię swoją przydatność.
Od polityki odpoczywa
Już po kilku dniach pracy doradczej Z. Cholewiński musiał opowiedzieć stalowowolskim radnym o projektach drogowych, których pilnowanie zlecił mu prezydent Szlęzak. Niektórzy od razu dostrzegli w nim mediatora, który powinien zbliżyć niechętne sobie, a sąsiedzkie miasta. Wielu natomiast zastanawia się, jak wywodzącemu się z „Solidarności” doradcy udaje się rozmawiać z lewicującym Mastalerzem i idącym ostro na prawo Szlęzakiem. Doradca obu prezydentów odpowiada, że od polityki na razie odpoczywa i nie jest ona poruszana podczas rozmów z nowymi pracodawcami.



One Response to "Cholewiński doradza podwójnie"