Prezydent wkroczy do zajezdni

Na sytuację stalowowolskiego przewoźnika wpływa też to, że ościenne gminy, które ZMKS obsługuje, nie chcą dokładać się do kosztów jego utrzymania. Fot. Jerzy Mielniczuk
Na sytuację stalowowolskiego przewoźnika wpływa też to, że ościenne gminy, które ZMKS obsługuje, nie chcą dokładać się do kosztów jego utrzymania. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Pasażerów coraz mniej, ale autobusy muszą jeździć, bo zapłaciła za to Unia. W ZMKS nie ma pieniędzy, a z tego biorą się niepokoje.

W Zakładzie Miejskiej Komunikacji Samochodowej trwa cicha wojna. Na przeciwległych frontach stoją związkowcy i dyrektor. Strajkowych armat nie słychać, ale napięcie jest bliskie wybuchu. Po interwencji radnych, do Zakładu wkroczy prezydent. – Gwarantuje, że atmosfera ucichnie – deklaruje Andrzej Szlęzak (51 l.).

Konfliktów i reform w ZMKS mają już wszyscy dość. Dotyczy to tak samo załogi, jak i pasażerów. Dyrektor załogę próbuje trzymać krótko, co nie zawsze mu się udaje. Pasażerowie nie mają tu nic do powiedzenia, ale coraz częściej przesiadają się do innych środków lokomocji.

Wygranych nie będzie
Oczywiście podłożem niepokojów jest ekonomia. Szefostwo ZMKS kilka lat temu przyjęło ambitny program poszerzenia sieci połączeń i wymiany taboru. Zakład dostał na to miliony z Unii i teraz został z ręką w nocniku. Przez pięć lat musi utrzymywać nierentowne linie, bo groziłby mu zwrot unijnej dotacji. Radni nie chcą podwyższać cen biletów, bo ta operacja mogłaby odsunąć ostatnich pasażerów. Na pat finansowy nakładają się niepokoje w załodze. Niedawno dyrektor zwolnił z pracy szefa „S”, ale sąd nakazał przywrócić związkowca na stanowisko. Ta wygrana dodała skrzydeł związkowcom, którzy wysuwają coraz to poważniejsze zarzuty pod adresem dyrekcji. Sytuację w ZMKS bada Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej. Jej przewodniczący na ostatniej sesji samorządu zapytał prezydenta, czy nie zamierza zaangażować się w rozwiązanie sytuacji w Zakładzie?

– Mam pełną świadomość tego, co się dzieje w ZMKS – odpowiedział prezydent Andrzej Szlęzak. – W ciągu kilku dni podejmę odpowiednie decyzje. Zapewniam jednak, że ani dyrektor, ani związki zawodowe nie będą wygranymi.

Nikt nie wie, co to salomonowe wyjście oznacza. W oczekiwaniu na rozwikłanie prezydenckiej zagadki, ZMKS po raz kolejny w tym roku zmienił rozkład jazdy. Niedługo autobusami miejskimi jeździć będą sami rewizorzy, bo pasażerowie mają już dość rozkładowych niespodzianek.

jam

2 Responses to "Prezydent wkroczy do zajezdni"

Leave a Reply

Your email address will not be published.