Radni chcą, by miejskie spółki dokładały do opieki społecznej

- Sądzę, że burmistrz tak wzbrania się przed realizacją tego wniosku, bo nie chce lub nie potrafi podejmować niestandardowych działań wykraczających poza podstawowe obowiązki burmistrza – mówi Stefan Bieszczad. Fot. Artur Getler
– Sądzę, że burmistrz tak wzbrania się przed realizacją tego wniosku, bo nie chce lub nie potrafi podejmować niestandardowych działań wykraczających poza podstawowe obowiązki burmistrza – mówi Stefan Bieszczad. Fot. Artur Getler

DĘBICA. Populizm czy troska o najuboższych…

Stefan Bieszczad, dębicki radny, nie zrezygnował ze swojego kontrowersyjnego pomysłu zobowiązania miejskich spółek do płacenia po 15 tys. zł miesięcznie na rzecz Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Burmistrz ripostuje, że to populizm. Stefan Bieszczad natomiast angażuje w pomysł radnych.

Swój pomysł radny zgłosił na sesji jeszcze na początku czerwca. Niedawno pomysł ponowił i zmobilizował większość radnych, żeby zagłosowała za wnioskiem. Jednak nawet przegłosowany wniosek do niczego władz miasta nie zobowiązuje. Burmistrz będzie musiał na wniosek odpowiedzieć, ale nie musi wcale go wykonać.

Wniosek Bieszczada poparty przez radnych ma zmobilizować władze miasta do wywarcia wpływu na miejskie spółki, a konkretnie na Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej oraz Wodociągi Dębickie, aby miesięcznie przekazywały 15 tys. zł darowizny na rzecz MOPS-u. – Te pieniądze mają zrekompensować mieszkańcom miasta ogromne podwyżki, jakie te spółki zafundowały dębiczanom w 2012 roku – mówi Bieszczad.

– Takie darowizny to dodatkowy koszt dla tych spółek, co musiałoby odbić się na wysokości rachunków – ostrzega Paweł Wolicki, burmistrz Dębicy. – Nie będę realizował tego populistycznego wniosku, bo ten wniosek jest nie do zrealizowania. – dodaje burmistrz.

Stefan Bieszczad mówi, że kwoty o jakie wnioskuje, to promil obrotu spółek i nie powinno to wpłynąć na podwyżki.

Burmistrz formalnie nie ma kompetencji do nakazania miejskiej spółce dokonywania takich darowizn. W grę wchodziłyby pozaformalne naciski i działanie za pośrednictwem członków rad nadzorczych mianowanych przez burmistrza. Tylko czy można formalnie zobowiązać kogoś do nieformalnych działań?

O co więc chodzi? – To zbijanie kapitału politycznego na emocjach dotyczących pomocy społecznej – stwierdził Paweł Wolicki. Stefan Bieszczad jednak zaprzeczył, twierdząc, że w nadchodzących wyborach nie będzie startował na radnego. Na radnego nie, ale czy były przewodniczący Rady Miasta nie ma na celowniku fotelu burmistrza? – W tej chwili nie marzy mi się funkcja burmistrza – odpowiedział nam Stefan Bieszczad. – Chociaż czasem takie myśli przychodziły mi do głowy – przyznaje.

Artur Getler

2 Responses to "Radni chcą, by miejskie spółki dokładały do opieki społecznej"

Leave a Reply

Your email address will not be published.