
Rozmowa z Witoldem Walawendrem, rzeszowskim radnym, działaczem Resovii.
– Walczy pan jak lew o dodatkowe pieniądze dla rzeszowskich klubów, ale na razie pan przegrywa.
– Nie do końca. Czuję się wygranym w tym sensie, iż dzięki nagłośnieniu sprawy większa liczba radnych zrozumie, jak ważne są dotacje na seniorski sport wyczynowy. Niedawno była nas garstka, teraz wszystko zmierza w dobrym kierunku.
– Dlaczego tak ciężko namówić kolegów radnych, by pochylili się nad problemami sportu?
– Niestety, wielu radnych nie uczestniczy w imprezach sportowych, nie czuje tego. Ciężko wymagać, by laik zrozumiał potrzeby klubów, choć oczywiście niewiedza nie może być usprawiedliwieniem.
– A przecież powinno być łatwiej. Wszak prezydent Tadeusz Ferenc na każdym kroku przekonuje, że jest miłośnikiem sportu.
– Prezydent realizuje swoje cele. Jest skuteczny w budowaniu hal i boisk, ale nie w tym rzecz. Chodzi o to, aby te obiekty wypełniły się kibicami. Stanie się tak, gdy drużyny prezentować będą wysoki poziom. Biedny klub sukcesu nie osiągnie, więc koło się zamyka. W Płocku, Gliwicach, Bielsku-Białej czy Kielcach na sport wyczynowy przeznacza się dużo większe środki. Efekty są widoczne.
– Sprawa przyznania dodatkowych 500 tysięcy zł niebezpiecznie się przeciąga. Kolejna dyskusja na ten temat nastąpi w sierpniu, ale wtedy może być za późno.
– Jestem po rozmowach z szefami klubów, które potrzebują pomocy (m.in. piłkarze Resovii i Stali, koszykarki AZS Rzeszów, pingpongiści AZS Politechniki i siatkarki Developresu – red.). Wiem, że sierpień to dla nich termin ostateczny. Na wtorkowej sesji Rady Miasta pani skarbnik zapewniła, iż w następnym miesiącu pieniądze się znajdą. Teraz było wiele pilnych zadań, nie chcieliśmy przewracać budżetu do góry nogami. Ale trzeba sobie jasno powiedzieć: jeśli jakikolwiek klub wycofa się z rozgrywek, będzie to niewyobrażalny wstyd dla miasta i ludzi, którzy w nim rządzą.
– Politycy chętnie pokazują się na meczach siatkarzy czy żużlowców, ale gdy trzeba pomóc, już tacy pierwsi nie są. Pachnie hipokryzją.
– Sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Dlatego apeluję – pomóżmy tym klubom, które gorzej sobie radzą. W dłuższej perspektywie wszyscy na tym skorzystamy.
Rozmawiał TOMASZ SZELIGA



3 Responses to "Pomóżmy klubom, to nasz obowiązek!"