Będzie zbrojeniowa fuzja?

Huta Stalowa Wola bez PHO dość dobrze radzi sobie na zbrojeniowym rynku, m.in. dzięki udanej wyrzutni rakiet "Langusta". Fuzja z PHO powinna jej pozycję poprawić, bo w innym wypadku negocjacje nie miałyby sensu. Fot. Jerzy Mielniczuk
Huta Stalowa Wola bez PHO dość dobrze radzi sobie na zbrojeniowym rynku, m.in. dzięki udanej wyrzutni rakiet „Langusta”. Fuzja z PHO powinna jej pozycję poprawić, bo w innym wypadku negocjacje nie miałyby sensu.
Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. W obliczu wielkich przetargów i pod rządowa presją, dwie duże firmy rozmawiają o połączeniu sił. A co ze zdaniem załogi, która w referendum opowiedziała się przeciwko połączeniu?

Huta Stalowa Wola miała podbijać rynki zbrojeniowe samodzielnie, a wszystko wskazuje na to, że będzie to robić pod szyldem Polskiego Holdingu Obronnego, czyli dawnego Bumaru. „Rzeczpospolita” ujawniła, że od kilku tygodni trwają rozmowy przedstawicieli obu firm zbrojeniowych o fuzji. HSW oczekuje dużej autonomii. Na razie jedynym, co udało się podpisać negocjatorom PHO i HSW, to protokół rozbieżności.

Polski przemysł obronny jest rozbity i by mógł stawić czoła zagranicznej konkurencji, musi się konsolidować. Kolejne rządy od kilku lat nie mogą skonstruować programu konsolidacji i wszystko wskazuje na to, że zadanie to zostało zepchnięte na same zakłady zbrojeniowe.

Tylko tak można tłumaczyć negocjacje HSW i PHO, bo do tej pory obie firmy miały się do siebie, jak nie przymierzając pies do jeża.

Pełna niezależność, albo nici z negocjacji
PHO to nowa nazwa dobrze znanego holdingu Bumar. Jego kolejni prezesi mieli ambicje zjednoczenia pod swoimi skrzydłami całego przemysłu zbrojeniowego. Przyklaskiwali temu minister gospodarki i związkowcy, ale nie ze wszystkich zakładów zbrojeniowych. Bumar zasłynął kilkoma nietrafionymi kontraktami, które przełożyły się m.in. na zwolnienia pracownicze. Takiej perspektywy zaczęto się bać w Stalowej Woli. HSW jest w dobrej sytuacji i wyraźnie powiedziała „nie” Bumarowi. Potwierdzili to pracownicy w referendum, a związkowcy wypisali się z ogólnopolskiego komitetu protestacyjnego. Huta stała się liderem firm, które oparły się zakusom Bumaru. Stąd informacje o negocjacjach są dużym zaskoczeniem.

Prawdopodobnie w rządzie zwyciężyła koncepcja jednego holdingu zbrojeniowego. PHO jest gotowy na duże ustępstwa dla HSW, o wiele większe niż było to w przypadku innych zakładów. Wraca stara koncepcja utworzenia pancernej dywizji produktowej, która w planach nazywana była Bumar Ląd. Nasza firma miałaby w niej być liderem. Hucie to nie wystarcza i oczekuje gwarancji pełnej niezależności finansowej i biznesowej. W prostych słowach chodzi m.in. o to, by PHO nie przejadł pieniędzy, które HSW zarobiła na sprzedaży swojej części Chińczykom oraz by mogła negocjować przynajmniej część kontraktów. Nie są znane żadne terminy dalszych negocjacji, ale można domniemywać, że na ich zakończenie rząd oczekuje z ogłoszeniem programu konsolidacji polskiej zbrojeniówki.

Do zarobienia zawrotna kasa
PHO jednoczy 40 spółek zbrojeniowych. W ubiegłym roku, spółki te, jeszcze jako Bumar, wypracowały 2,6 mld. zł przychodu. HSW po śląskim Bumarze, w którym powstają głownie czołgi, byłaby największy zakładem w PHO. Obie firmy już współpracują przy projekcie nowego, całkiem polskiego czołgu. Firmy zbrojeniowe, nawet tak obojętne sobie jak Bumar i HSW, łączą siły, bo do zarobienia są olbrzymie pieniądze. W ciągu niecałej dziesięciolatki, rząd planuje wydać na nowe uzbrojenie aż 139 mld. zł. Sztuka teraz polega na tym, by jak najmniejsza część z tej puli trafiła do zagranicznych producentów.

Jerzy Mielniczuk

One Response to "Będzie zbrojeniowa fuzja?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.