Państwo nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak ciężko pracują nasi radni województwa. Otóż na wtorkowej sesji Sejmiku debatowali nad sprawami Podkarpacia aż do godziny 23:20!
O strategii województwa na kolejne lata, o tym jak dobrze wykorzystać pieniądze z Unii, o zadłużeniu szpitali, no i przede wszystkim o zmianach personalnych w prezydium i komisjach. Bo Państwo może nie wiecie, ale mimo utraconej wskutek afery korupcyjnej Karapyty władzy, koalicja PO-PSL-SLD wciąż chciała kierować pracami Sejmiku (w myśl hasła „Rzeszów – stolica innowacji”).
Tym razem jednak rządząca koalicja PiS-Prawica RP ograć się nie dała i tak ułożyła porządek uchwał, że w końcu udało się wymienić całe prezydium na swoich. Teresę Kubas-Hul na funkcji przewodniczącego Sejmiku zastąpił Wojciech Buczak, a na miejscach wiceprzewodniczących: Edwarda Brzostowskiego, Janusza Koniecznego i Dariusza Sobieraja zasiedli Lidia Błądek, Janusz Magoń i Ewa Draus. Co prawda prawica chciała się miejscami w prezydium z opozycją podzielić, ale ta zrobiła wielką łaskę i oferty nie przyjęła.
Ale pomimo tego na wtorkowej sesji doszło do co najmniej kilku cudów. Pierwszy był taki, że w prawie 5-godzinnej dyskusji o strategii rozwoju województwa w końcu zauważono, że z samej turystyki i doliny lotniczej całe Podkarpacie raczej nie wyżyje i że przydałoby się zainwestować również w przemysł. Oby nie skończyło się na słowach.
Drugi cud tej debaty, to brak ofiar arcynudnego i przydługawego wystąpienia dyrektorki Podkarpackiego Biura Planowania Przestrzennego o prognozach oddziaływania strategii na środowisko. Nie dość, że cały czas czytała z ekranu, to jeszcze wnioski, jeśli dobrze zrozumiałem, są następujące – coś tam robimy, badamy, ale za wcześnie na konkretne wnioski. Nic dziwnego, że większość radnych, jak i publiczności wyszła na małe co nieco.
Wyjść z sali nie mogła natomiast przewodnicząca Kubas-Hul i kto wie, czy przeżyłaby wystąpienie pani dyrektor, gdyby nie miłosierny samarytanin radny PiS Stanisław Bajda, który doniósł jej wody. Przez chwilę myślałem nawet, że koalicja chce w ten sposób otruć przewodniczącą, co by prezydium szybciej odbić. – Jakżeż Ty Stanisławie, będąc radnym PiS, przynosisz mnie, przewodniczącej z Platformy, wodę bym mogła się napić? – pomyślała zapewne Kubas-Hul, ale szybko, jak mawia młodzież, załyczyła. I powiecie Państwo, że to nie był cud? Ale nie ostatni!
Jak już bowiem debata o strategii się zakończyła, a nowe prezydium zostało ukonstytuowane, przystąpiono do zmian w komisjach. Obrażeni radni PO-PSL-SLD co prawda znowu zrobili łaskę i nie chcieli przewodniczyć komisji rewizyjnej oraz komisji budżetu, ale już kandydata na przewodniczącego komisji rolnictwa z ramienia PiS zgłosił… radny PO Sławomir Miklicz. A tym przewodniczącym został… samarytanin Bajda. I nikt nie głosował przeciwko! Czyż to nie cud, że radni PO potrafią być wdzięczni radnym PiS? Polityka miłości w wydaniu regionalnym!
Zmiany w komisjach przegłosowano w tak radosnym nastroju, że chyba musiało dojść do jeszcze jednego cudu – zamiany wody, którą zwykle popijają radni, w wino. Ale który radny to uczynił, to ja już Państwu nie jestem w stanie powiedzieć. Za rok mamy wybory samorządowe, może się któryś pochwali.
Zapamiętajmy tę datę – 16 lipca – dzień cudów w Sejmiku.
Arkadiusz Rogowski



6 Responses to "Cuda na Sejmiku!"