
KOLBUSZOWA. Materiał wideo z zebrania SM obejrzy kancelaria prawna.
Walne zebranie Spółdzielni Mieszkaniowej w Kolbuszowej może znaleźć swój finał w sądzie. – Niektórzy mówcy, krytykując mnie na zebraniu, mogli przegiąć prawo – twierdzi Józef Rybicki (63 l.), prezes SM. – Nie chodzi o to, że ktoś nazwał mnie „Koreańczykiem”, nie gniewam się za to. Ale tam pada słowo „oszustwa”. Materiał wideo z tego zebrania na pewno obejrzy kancelaria prawna – zapewnia prezes Rybicki.
Filmik z walnego zebrania Spółdzielni Mieszkaniowej w Kolbuszowej, który 27 maja br. opublikował portal Kolbuszowa24.net, robi w sieci internetowej zawrotną karierę.
„Pierdzi w stołek, za który my płacimy”
Zainteresowanie potęguje to, że autor materiału, Dominik Dzióba (27 l.), pikantnym językiem opisuje, czego doświadczył na zebraniu spółdzielni. – Zapytano mnie, z kim uzgadniałem wejście na salę, głosowano też, czy mogę nagrywać dźwięk i robić zdjęcia (…) – pisze dziennikarz. – Skoro ktoś „pierdzi w stołek”, za który inni płacą, to jego moralnym obowiązkiem powinno być informowanie swych wyborców o wszystkich swoich działaniach.
Józef Rybicki (63 l.), prezes SM, nie kryje, że zabolał go taki komentarz. – Mówienie o kimś, że nic nie robi tylko „pierdzi w stołek” jest poniżające i ubliżające. Próbuję się z tym pogodzić, ale jednocześnie kłócę się z tym wewnętrznie i odczuwam wewnętrzny dyskomfort. Nie chcę jednak z tym polemizować, uważam, że rzeczywistość obroni się sama – dodaje.
Rybicki: – Nie gniewam się za „Koreańczyka”
Prezes odnosi się również do głosowania w sprawie rejestrowania zebrania SM. – Walne zgromadzenie powinno mieć prawo decydowania, czy chce uczestniczyć w środkach masowego przekazu – mówi Rybicki. – Jesteśmy podmiotem prawnym, a nie publicznym. Dlatego mamy prawo do swoich spraw, nierzadko dotyczących tajemnic handlowych itp., bo przecież, jako spółdzielnia, aktywnie uczestniczymy na rynku. Trzeba to uszanować.
– Jeżeli zostały naruszone moje dobra osobiste, to będę musiał się bronić z racji chociażby tego, w imieniu kogo występuję – zapowiada prezes. – Nie mam tu pretensji do dziennikarza, takie jego prawo, tylko do osób, które w tym filmie występują. Niektórzy mogli tam przegiąć prawo. Nie chodzi o to, że ktoś nazwał mnie „Koreańczykiem”. Tam padają słowa: oszustwa. Można i trzeba krytykować, ale są pewne tego granice.
Paweł Galek



3 Responses to "Debata spółdzielców z finałem sądzie?"