Sterty śmieci, robactwo i smród nie do zniesienia

Sterty śmieci, robactwo i smród nie do zniesienia - tak dziś wyglądają kontenery na odpady komunalne na kolbuszowskich osiedlach. Fot. Autor
Sterty śmieci, robactwo i smród nie do zniesienia – tak dziś wyglądają kontenery na odpady komunalne na kolbuszowskich osiedlach. Fot. Autor

KOLBUSZOWA. – Nowy system odbioru odpadów to skandal – mówią ludzie.

Chaos, który jest efektem ustawy śmieciowej, chyba najmocniej uderza w mieszkańców bloków. Wielu z nich zdeklarowało segregację odpadów, a więc zapłaci mniej niż ci, którzy będą wyrzucać wszystko w jednym worku. Tylko jak to sprawdzić? Nie da się. Chyba że przy każdym koszu na śmieci będzie… kamera. Ludzie skarżą się również, że śmieci wywozi się zbyt rzadko i w efekcie na osiedlach śmierdzi jak cholera.

W świetle ustawy, właściciel każdej nieruchomości, w tym lokalu w bloku, jest zobowiązany zadeklarować, co będzie robił ze swymi odpadami. Na osiedlach Spółdzielni Mieszkaniowej w Kolbuszowej tzw. śmiecie zmieszane raz na dwa tygodnie ma wywozić firma A.S.A. Opróżnianiem kontenerów z odpadami posegregowanymi (plastik, makulatura i szkło) – podobnie jak w latach ubiegłych – zajmuje się Zakład Usług Komunalnych.

A więc mówiąc wprost, pomieszanie z poplątaniem. – Ja te problemy przeżywam razem z mieszkańcami – zapewnia Józef Rybicki (63 l.), prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Kolbuszowej. – Niesamowicie niezrozumiała dla mnie jest częstotliwość wywozu śmieci. Nie może być tak, że odpady z budynków wielorodzinnych wywozi się raz na dwa tygodnie. Dlatego czynimy usilne starania, aby w końcu ten stan rzeczy zmienić – zaznacza.

Lepiej wygląda wywózka odpadów segregowanych. – Dyrektor Zakładu Usług Komunalnych poprosił mnie, żeby go informować, kiedy tylko pojemniki będą zapełnione. Wtedy jego pracownicy mają je opróżniać – zaznacza Rybicki. – Poza tym jakoś sobie radzimy. Jeżeli brakuje miejsca na plastiki czy szkło, to dostawiamy kontenery. Jeżeli makulatura się nie mieści, to gromadzimy jest w boksach, potem sami to wywozimy.

Paweł Galek

Leave a Reply

Your email address will not be published.