
ENEA EKSTRALIGA. – Ciężko myśleć o wygranej nawet na własnym torze, z takimi dziurami w składzie, jakie mieliśmy w Częstochowie – uważa trener PGE Marmy, Dariusz Śledź.
Na trzy kolejki przed zakończeniem fazy zasadniczej PGE Marma nadal znajduje się w strefie spadkowej. Przed rzeszowianami jeszcze trzy mecze i aż 9 punktów do zdobycia. Pełna pula jest jak najbardziej realna do zgarnięcia przez ekipę Dariusza Śledzia. W przypadku potknięcia w którymś ze spotkań, sytuacja „Żurawi” stanie się beznadziejna.
Rzeszowianom w kwestii utrzymania bardzo pomogłaby niedzielna wygrana w Częstochowie. Co więcej, w przypadku zdobycia Jasnej Góry, PGE Marma nadal miałaby szanse na awans do play-off. Spotkanie w Częstochowie zakończyło się jednak klęską podopiecznych Dariusza Śledzie (33-57), co biorąc pod uwagę niezłą dyspozycję najbliższego rywala rzeszowian, Stali Gorzów, nie wróży im nic dobrego.
Pedersen optymistą
W Częstochowie nie było zawodnika, który byłby w stanie pociągnąć wózek z napisem „PGE Marma”. Najskuteczniejszy, Nicki Pedersen, nie ustrzegł się błędów w postaci dwóch wykluczeń. – Staraliśmy się jak mogliśmy. Przegraliśmy ze zdecydowanie lepszą drużyną. Moich 11 punktów w niczym nam nie pomogło. Ale walczymy dalej. U siebie jesteśmy mocni i postaramy się udowodnić to w najbliższych spotkaniach – zapowiada optymistycznie „Power”.
Nie w pełni sił był Grzegorz Walasek, który mimo ambitnej jazdy, także solidnie nie zapunktował, a dodatkowo w ostatnim biegu zaliczył upadek. – Nikt Grześka nie zmuszał do tego startu, bowiem zdrowie jest najważniejsze. Był to upadek nazwijmy to z rodzaju tych bezpiecznych i wszyscy mamy nadzieję, że nie wpłynie on negatywnie na jego stan zdrowia – uważa trener Śledź, którego kolejny raz w tym sezonie zawiodła para Rafał Okoniewski – Jurica Pavlic. Pretensje można mieć zwłaszcza do „Okonia”, bowiem zawalił on kolejny mecz i pokazał, że kłopoty ze sprzętem się nie skończyły. – Musimy się skoncentrować na meczach na własnym torze. Mamy zadyszkę i musimy coś z tym zrobić. Ciężko myśleć o wygranej nawet na własnym torze z takimi dziurami w składzie, jakie mieliśmy w Częstochowie – mówi dyplomatycznie Śledź.
Iskierka nadziei
Przebłyski dobrej dyspozycji podczas niedzielnego meczu miał Łukasz Sówka i Dawid Lampart. Ten ostatni zaliczył kolejny w tym sezonie upadek, by w powtórce na rezerwowej maszynie wieźć przez dwa okrążenia lidera gospodarzy, Grigorija Lagutę. – Nie tak to wszystko miało wyglądać. Jechałem na zupełnie innych silnikach, niż na Lidze Juniorów w Częstochowie. Mamy mecze u siebie i musimy je za wszelką cenę wygrać. Na pewno jesteśmy zawiedzeni naszym miejsce w tabeli. Sezon jest dla nas ciężki, jednak jest jak jest i pozostaje nam walczyć o jak najlepszą pozycję – dodaje junior PGE Marmy, Łukasz Sówka.
Marcin Jeżowski



3 Responses to "Zadyszka PGE Marmy przed batalią o utrzymanie"