
PODKARPACIE. Szczęśliwie zakończone zatrucie, które wszystkim powinno dać dużo do myślenia. „Cichy zabójca” nie odpuszcza.
Tlenek węgla atakuje przez cały rok. Groźny jest zwłaszcza przy takich temperaturach, jak teraz. Przypadków zatrucia jest mniej tylko dlatego, że w większości mieszkań o tej porze roku są otwarte okna. W łazienkach okien zwykle nie ma i tam najczęściej dochodzi do zatruć czadem. Czujniki czadu są potrzebne przez 365 dni w roku.
W weekend starszy mężczyzna zgłosił się do lekarza z zawrotami głowy. Miał klasyczne objawy zatrucia tlenkiem węgla. Mieszka sam, a gdy powiedział, że „w głowie zaczęło mu się kręcić” podczas kąpieli, lekarz pogotowia skontaktował się ze strażą pożarną. Strażacy pojechali do mieszkania zatrutego mężczyzny i stało się jasne, że wszystkiemu winien był czad.
Poduszka, która blokuje cug w kominie
– Przy obecnych wysokich temperaturach w mieszkaniach jest zimniej niż na zewnątrz – wyjaśnia Krzysztof Osuchowski z Zakładu Usług Kominiarskich w Stalowej Woli. – Gorące powietrze z mieszkania w normalnych warunkach powinno przewodami wentylacyjnymi przedostawać się do góry i na zewnątrz budynku. Teraz te warunki są zakłócone i może się zdarzyć, że spaliny z piecyka gazowego zanim „przebiją się” przez komin, gromadzą się w mieszkaniu.
To zjawisko wyjątkowo niebezpieczne. Jak dodaje Władysław Kuczyński, winna temu jest tzw. poduszka powietrzna, czyli warstwa gorącego powietrza, która gromadzi się u wylotu komina i blokuje grawitacyjny ruch powietrza. Powinniśmy być uczuleni na to zjawisko. Zwłaszcza przed kąpielami w łazienkach bez okien. Strażacy przypominają o czujnikach czadu, które aktywne są przez cały rok. Mężczyzna, który się zatruł, w mieszkaniu nie miał takiego czujnika.
jam


