
PODKARPACIE. W salonach kosmetycznych, zakładach tatuażu można się natknąć na niewłaściwie sterylizowany sprzęt. W solariach na zbyt dużą dawkę promieniowania.
– Obawy powinny budzić przede wszystkim kwestie sterylizacji i procedury zachowania czystości. Personelowi niejednokrotnie brakuje kompetencji i wiedzy – mówi dermatolog, kierownik Zakładu Medycyny Estetycznej Wydziału Farmacji z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach dr Ewa Pierzchała.
W niektórych gabinetach stosowana jest stara metoda sterylizacji suchym i gorącym powietrzem, co nie niszczy wszystkich patogenów, np. wirusów zapalenia wątroby typu B i C oraz HIV.
– Rozwiązaniem są umowy ze specjalistycznymi firmami, które prowadzą nowoczesną sterylizację gazową. Sterylne narzędzia wracają stamtąd w opakowaniach, które powinny być otwierane w obecności klienta. Oprócz narzędzi, sterylizowane powinny być też miejsca do pracy: siedzisko, leżanka, stolik, natomiast czyste ręczniki powinny być także nakładane na stanowisko w obecności klienta – mówi dr Pierzchała.
Igły do tatuażu sterczały z pojemnika
W rejestrach Państwowych Powiatowych Inspektorów Sanitarnych województwa podkarpackiego znajduje się 441 zakładów kosmetycznych, w 2012 roku kontrolę przeprowadzono w 338. Wymogów sanitarnych nie spełniało 7. Inspektorzy sanepidu odwiedzili też 12 z 15 zakładów tatuażu. W 2 stwierdzili brak sterylnego sprzętu niezbędnego do przekłuwania ciała oraz nieprawidłowe gromadzenie odpadów niebezpiecznych (przepełniony pojemnik z igłami do tatuażu).
W zakładach fryzjerskich najczęstszymi uchybieniami były zaś brudne niedezynfekowane narzędzia, niewłaściwy proces dezynfekcji, przeterminowane produkty kosmetyczne, brudne pelerynki i ręczniki, trzymanie brudnego i czystego sprzętu w jednym miejscu.
Anna Moraniec


