Wakacje w pełni i chociaż uczniowie raczej nie tęsknią za nauczycielami, to w Internecie rekordy popularności biją strony ze śmiesznymi, oryginalnymi, tudzież dziwnymi cytatami belfrów. Takie profile na Facebooku założyli uczniowie już chyba wszystkich szkół w Polsce, nie wyłączając Podkarpacia.
Przejrzałem je dość dokładnie i muszę stwierdzić, że nasza regionalna edukacja stoi na naprawdę wysokim poziomie, a nauczyciele przekazują uczniom na lekcjach dużo większą wiedzę niż w tzw. podstawie programowej. A niektóre wypowiedzi nobilitują ich wręcz do grona wybitnych filozofów.
Zacznijmy od cennych, życiowych porad. „Korzystniej jest wam kupić litrę wódki, niż dwie połówki, bo po zmieszaniu dwóch nigdy nie będziecie mieli litry” – usłyszeli na lekcjach chemii uczniowie II LO w Rzeszowie. „Dziewczyny zostają starymi pannami, bo nie znają mitologii” – to z kolei porada dla licealistek w Krośnie, zaś licealiści w Sanoku, chcący wyjść na „siusiu” podczas lekcji, usłyszeli: „To wy musicie mieć kontrole nad waszym małym, a nie on nad wami”.
Mocne są również komentarze nauczycieli dotyczące poziomu wiedzy ich podopiecznych: „Ty to chyba miałaś zwarcie w inkubatorze”, „Głupi to ty nie jesteś, ale szału też nie ma” albo „To ty ze wsi jesteś i nie wiesz jak snop siana wygląda?”. Niekiedy na lekcjach padają piękne metafory: „Pełnokrwista jedynka”, „Pała jak stąd do drzewa”, „Twoja matura ma mniej procent niż piwo” . Mickiewicz by się nie powstydził.
Muszę też Państwu powiedzieć, że to nieprawda, iż w polskich szkołach nie ma wychowania seksualnego. Jest, tyle że przemycane na lekcjach fizyki, chemii bądź biologii. „Ciało rzucone na łoże traci na oporze”, „Wszystko co sztywne jest dobre”, „We dwójkę nigdy nie będzie tak samo jak w trójkę”. Nie ma chyba potrzeby wprowadzać dodatkowego przedmiotu.
Lekcje religii wciąż są dla wszystkich obowiązkowe, o czym świadczy choćby ta sytuacja z Gimnazjum nr 1 w Przemyślu:
Ksiądz: Gdzie Ty idziesz?
Uczeń: Wychodzę, jestem ateistą.
(na korytarzu spotyka dyrektorkę i wraca)
Ksiądz: O, co się stało?
Uczeń: Bóg kazał mi wrócić.
W Sanoku pewien nauczyciel ma problemy z wymówieniem litery „R” („za łok przełabiamy Fełdydułke”), inny natomiast z językami obcymi („C’est la vie – jak mówili starożytni Rzymianie”). Są też tacy, którzy naprawdę traktują swoją pracę jako misję („Wiecie co, byłam wczoraj w kościele i tak myślałam, jakie wam dać zadania na maturę, że aż zapomniałam wrzucić pieniążka na tacę”).
Boki można zrywać czytając też uwagi w dziennikach: „Uczeń dzwoni do radia Maryja twierdząc, że musi porozmawiać z Ojcem Rydzykiem”, „Czołga się po klasie, a na pytanie co robi odpowiada, że nie wiadomo kiedy Niemcy wrócą”, „Na klasówce z informatyki twierdzi, że wcale nie ściąga, tylko kopiuje”. Jest też taka: „Uczeń cytuje nauczyciela na facebooku”.
Ale nie tylko uczniom się od nauczycieli dostaje. Jedna z nauczycielek II LO w Dębicy powiedziała im, zapewne na lekcjach wiedzy o społeczeństwie, iż „Dziennikarze wychodzą i tak pieprzą! Jeszcze kasę za to trzepią”. Myślę, że felieton, który właśnie Państwo czytacie, jest najlepszym tego przykładem!
To na koniec jeszcze puenta zaczerpnięta od nauczyciela z Łańcuta – „Ten się śmieje, kto się śmieje… na końcu”.
Arkadiusz Rogowski



6 Responses to "Uczniowie śmieją się z nauczycieli"